Niniejsza analiza została zainicjowana w związku z pojawieniem się nowej stawki opłaty za odprowadzanie ścieków w Gminie Małdyty. Zmiana ta stała się punktem wyjścia do szczegółowego przeglądu dostępnych dokumentów taryfowych, budżetowych oraz wieloletnich prognoz finansowych gminy.

Po wstępnej analizie samego dokumentu taryfowego postanowiliśmy poszerzyć nasze zainteresowanie o powiązane dane finansowe i organizacyjne, obejmujące strukturę kosztów, sposób finansowania działalności, mechanizmy dopłat oraz relacje pomiędzy budżetem bieżącym a inwestycyjnym. Takie podejście pozwoliło spojrzeć na system gospodarki ściekowej w szerszym kontekście, wykraczającym poza samą taryfę.

Przeprowadzona analiza doprowadziła nas do szeregu obserwacji dotyczących sposobu funkcjonowania gospodarki ściekowej w gminie, jej struktury finansowej oraz mechanizmów, które wpływają na ostateczny poziom opłat ponoszonych przez mieszkańców.

Model gospodarki ściekowej w gminie opiera się na bezpośrednim zarządzaniu przez urząd oraz na mechanizmie dopłat do taryfy. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy nie pokrywają pełnego kosztu usługi, a brakująca część finansowana jest z budżetu gminy.

System ten ma jednak znacznie szersze konsekwencje – obejmujące strukturę deficytu, wykorzystanie środków inwestycyjnych oraz sposób finansowania wynagrodzeń pracowników. W efekcie funkcjonują dwa równoległe mechanizmy subsydiowania, czyli dopłacania do taryfy.

Pierwszym jest bezpośrednia dopłata z budżetu gminy, co oznacza, że wszyscy podatnicy – niezależnie od tego, czy są podłączeni do sieci kanalizacyjnej – płacą za ścieki w podatkach lokalnych. Drugim mechanizmem jest ujednolicenie taryfy dla całej gminy. W praktyce oznacza to, że mimo zróżnicowanych kosztów funkcjonowania wielu oczyszczalni i systemów kanalizacyjnych w poszczególnych miejscowościach obowiązuje jedna stawka. Skutkiem takiego rozwiązania jest fakt, że dostawcy ścieków, którzy podłączeni są do tych oczyszczalni, które generują mniejsze koszty, dopłacają do tych, w których taryfa za ścieki powinna być wyższa. Prowadzi to do wniosku, że deklaracja o braku subsydiowania skrośnego, zawarta we wniosku do Wód Polskich o zatwierdzenie taryfy, nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistym modelu funkcjonowania systemu.

Subsydiowanie skrośne (ang. cross-subsidization) to sytuacja, w której jedna grupa odbiorców jest finansowana pośrednio kosztem innej grupy, zwykle w ramach tej samej instytucji publicznej.

  1. przy założeniuStruktura taryfy i dopłat

Rok

Koszt rzeczywisty (zł/m³)

Dopłata (zł/m³)

Cena dla mieszkańca (zł/m³)

Udział dopłaty

2025

11,31

3,21

8,10

28,4%

2026

11,56

3,22

8,34

27,9%

2027

11,76

3,27

8,49

27,8%

Komentarz:
Około 28% kosztu usługi nie jest pokrywane przez użytkownika, lecz przez budżet gminy. Oznacza to, że rzeczywista cena ścieków jest ukryta – mieszkańcy widzą tylko jej część.

  1. Skala dopłat w ujęciu rocznym (przy założeniu 10m sześciennych na gospodarstwo domowe)

Pozycja

Wartość

Dopłata miesięczna na gospodarstwo

~32 zł

Dopłata roczna na gospodarstwo

~384 zł

Łączna dopłata roczna w gminie

~330 000 zł

Komentarz:
Dopłaty stanowią realny wydatek budżetowy. Nie są jedynie zapisem księgowym – to faktyczny transfer środków publicznych.

  1. Dopłata a deficyt budżetowy

Pozycja

Kwota

Dochody bieżące

~38,3 mln zł

Wydatki bieżące

~42,5 mln zł

Deficyt bieżący

~4,2 mln zł

Dopłaty do ścieków

~0,33 mln zł

Udział dopłat w deficycie

ok. 7–8%

Komentarz:
Dopłaty są stałym elementem deficytu. Deficyt ten pokrywany jest z nadwyżki z lat ubiegłych (~4,14 mln zł), która ma w dużej mierze charakter środków inwestycyjnych.

👉 oznacza to finansowanie bieżących kosztów kapitałem przeznaczonym na rozwój

  1. Mechanizm „dopłacania gminy samej sobie”

Jest to kluczowy, a jednocześnie często błędnie interpretowany element funkcjonowania systemu gospodarki ściekowej.

W klasycznym modelu (np. spółki komunalnej):
• gmina przekazuje dopłatę do zewnętrznego podmiotu,
• pieniądze faktycznie „wychodzą” z budżetu i trafiają do operatora systemu.

W obecnym modelu:
👉 operator = urząd gminy
👉 budżet = ten sam organizm finansowy

Tabela – przepływ środków

Etap

Co się dzieje

1

wylicza rzeczywisty koszt odbioru ścieków 11,31 zł/m³

2

mieszkańcowi pokazuje niższą cenę 8,10 zł

3

Brakujące 3,21 zł gmina dopłaca z własnego budżetu

4

środki wracają do budżetu

5

z tych samych środków finansowane są koszty (pensje, energia, utrzymanie infrastruktury)

Kluczowy wniosek:
👉 mechanizm dopłat nie tworzy nowych środków finansowych – jedynie przesuwa je pomiędzy różnymi pozycjami tego samego budżetu.

  1. Co to oznacza w praktyce?

Dopłata:
• nie zwiększa realnych zasobów systemu,
• nie jest transferem do niezależnego podmiotu,
• nie poprawia efektywności funkcjonowania oczyszczalni ani sieci kanalizacyjnej.

Zamiast tego:
👉 jest mechanizmem księgowym, który pozwala rozdzielić koszt między:
• użytkownika systemu (rachunek za ścieki)
• ogół podatników (wydatki budżetu gminy)

  1. Rzeczywisty sens dopłaty

Poziom

Funkcja dopłaty

Społeczny

obniżenie rachunku dla mieszkańców

Budżetowy

przesunięcie kosztu do wydatków ogólnych

Systemowy

rozmycie (pośrednie ukrycie) rzeczywistej ceny usługi

Organizacyjny

utrzymanie obecnej struktury (w tym zatrudnienia)

 

 

  1. Subsydiowanie skrośne – dwa poziomy

Między systemami technicznymi
Gmina obsługuje 6 systemów:
• Małdyty
• Linki
• Klonowy Dwór
• Budwity
• Kreki
• Plękity

Dobrociń – obsługiwany jest przez podmiot prywatny, a taryfa jest też ta sama.

Mimo różnych kosztów obowiązuje jedna cena.

👉 tańsze systemy finansują droższe
👉 dopłata to nie „dodatkowe pieniądze” – to sposób ich podziału

  • mieszkańcy płacą mniej w rachunku, ale więcej w podatkach
    • część podatników finansuje innych
    • środki inwestycyjne są konsumowane
    • koszty pracy są stabilizowane niezależnie od efektywności

Najbardziej trafne podsumowanie brzmi:
👉 gmina nie tyle dopłaca do ścieków, co rozkłada ich koszt w czasie i między mieszkańców – bez pełnej przejrzystości tego procesu

  1. Co zmieniłoby powołanie spółki komunalnej?

Przy analizie problemu gospodarki ściekowej można dojść do wniosku, że obecny system zarządzania jest archaiczną pozostałością po czasach, kiedy w gminie nie było oczyszczalni ścieków, a gmina zajmowała się ściekami wyłącznie z powodu istnienia dużych dostawców, czyli bloków wielorodzinnych, szkół itp.

Niestety czasy się zmieniają, polityka ekologiczna też, a nasza gmina kolejny raz jakby nie zauważa problemu i trwa w obecnym stanie rzeczy, aż pojawi się ktoś, kto podejmie wyzwanie. Wydaje się, że podstawowym problemem jest brak spółki komunalnej w gminie, co powoduje, że mamy to, co mamy.

Powołanie takiej jednostki organizacyjnej spowodowałoby wiele bardzo pozytywnych zmian mających wpływ na sposób finansowania i gospodarowania infrastrukturą wodną i kanalizacyjną.

  1. Inwestycje po powołaniu spółki – kluczowa różnica systemowa

Obecnie
• finansowanie z budżetu
• brak powiązania z taryfą
• VAT jest kosztem, bo nie można go odliczyć

Spółka
• finansowanie systemowe
• amortyzacja
• planowanie wieloletnie
• VAT do odzyskania, bo spółka jest VAT-owcem

  1. VAT jako źródło finansowania

Gdybyśmy obecnie mieli spółkę komunalną, to zapisane w budżecie inwestycje w wodociągi na poziomie 8,5 mln zł wyglądałyby tak, jak pokazuje tabela poniżej. Podstawowa sprawa to to, że gmina nie jest płatnikiem podatku VAT. Gdyby była powołana spółka komunalna, automatycznie byłaby płatnikiem VAT-u, a co za tym idzie, mogłaby odliczać VAT od kosztów remontów i inwestycji. Czyli wszystko byłoby dla niej tańsze o 23%.

Element

Gmina

Spółka

Koszt netto

8,5 mln zł

8,5 mln zł

VAT

koszt

odzyskiwany

Realny koszt

8,5 mln zł

7 mln zł

Jak widać, gdybyśmy mieli w gminie spółkę komunalną, to gmina fizycznie zaoszczędziłaby około 1,5 mln zł. VAT z inwestycji podlegałby zwrotowi z budżetu państwa, czyli inwestycja, która opiewa na 8,5 mln zł, kosztowałaby około 7 mln zł. Te półtora miliona zwrócone gmina mogłaby automatycznie przeznaczyć na wkład własny do inwestycji, odciążając budżet gminy, który co roku ma planowany deficyt oscylujący na poziomie 4,5 mln zł.

  1. Podsumowanie

Podsumowując, nasza gmina – jak zawsze i jak we wszystkich analizowanych dziedzinach – wykazuje specyficzną metodę zarządzania. Można odnieść wrażenie, że zarządzanie z założenia musi być scentralizowane. Jak to się mówiło kiedyś, lejce muszą spoczywać w jednych rękach, które muszą mieć kontrolę nad wszystkim, co się dzieje w gminie.

Nie wiemy oczywiście, czy taki imperatyw zarządzania jest jakąś przemyślaną strategią mającą promować określoną osobę, czy raczej wynika on z cech charakteru osoby zarządzającej. Jedno wiemy jednak na pewno – nie jest to optymalny sposób gospodarowania finansami gminy.

W praktyce coraz bardziej widoczny staje się paradoks całego systemu dopłat. Mieszkańcom przedstawia się go często jako formę szczególnego wsparcia ze strony gminy — swoistą „dopłatę do ścieków”. Tymczasem źródłem tych pieniędzy nie są żadne zewnętrzne fundusze, lecz budżet samorządu tworzony z podatków samych mieszkańców.

Oznacza to, że mieszkańcy w rzeczywistości dopłacają do systemu sami sobie. Co więcej, koszty te współfinansują również osoby, które w ogóle nie korzystają z kanalizacji zbiorczej i posiadają przydomowe szamba lub inne indywidualne rozwiązania.

Powstaje więc pytanie o równość traktowania mieszkańców. Właściciele nieruchomości niepodłączonych do kanalizacji muszą samodzielnie pokrywać pełne koszty wywozu nieczystości, nie otrzymując żadnego mechanizmu rekompensaty. Tymczasem użytkownicy kanalizacji korzystają z systemowych dopłat finansowanych z tego samego wspólnego budżetu.

Można więc postawić zasadne pytanie, czy w przyszłości gmina nie powinna rozważyć także wsparcia dla gospodarstw korzystających z indywidualnych systemów gromadzenia ścieków. W takim przypadku konieczne byłoby jednak zastosowanie realnego mechanizmu rozliczeń — na przykład poprzez częściowy zwrot kosztów, dopłaty do wywozu nieczystości albo odpowiednie ulgi podatkowe.

I właśnie tutaj pojawia się zasadnicza różnica. W przypadku kanalizacji środki pozostają w obrębie tego samego systemu finansowego gminy. Natomiast dopłaty do szamb wymagałyby rzeczywistego transferu pieniędzy do mieszkańców lub przedsiębiorców świadczących usługi asenizacyjne, co oznaczałoby realny wydatek budżetowy, a nie jedynie księgowe przesunięcie kosztów.

Nie jest to jednak najgorsza informacja, jaka wynika z tego, co ustaliliśmy, analizując taryfę opłat. Najgorsze jest to, że taki stan rzeczy będzie trwał, a to może oznaczać olbrzymie zapóźnienia inwestycyjne w tym zakresie, co w oczywisty sposób będzie powodowało, że nasza gmina nie będzie przyjaznym miejscem do życia.

Kto będzie chciał mieszkać w gminie, w której będzie wszechobecny zapach ścieków, jak w okolicy oczyszczalni ścieków w Małdytach? Wielokrotnie słyszeliśmy skargi pochodzące od społeczności lokalnej, że w deszczowe, wilgotne dni, gdy wiatr wieje w złym kierunku, to w blokach nad kanałem nie można otwierać okien – no chyba, że ktoś lubi ten specyficzny zapach płynący z reaktorów oczyszczalni.

Najgorsze jest to, że problem pozostanie z nami mieszkańcami chyba na trwałe, bo o oczyszczalni ścieków dla Małdyt trzeba raczej zapomnieć. Temat ten poruszymy w innym tekście, bo właśnie pojawiły się informacje, że póki co oczyszczalni nie będzie.

Jak zawsze, co sobie o tym myśleć, pozostawiamy Państwa ocenie. Coraz trudniej jest znaleźć jakiś temat w gminie, który byłby jasny i prosty do wytłumaczenia. Jakoś tak się ostatnio dzieje, że co byśmy się nie zajęli, to problem.

Ktoś oczywiście może powiedzieć: „To się nie zajmujcie, albo zajmujcie się czym innym”. Niestety tak się nie da, bo zamykanie oczu i udawanie, że czegoś nie ma, bo tego nie chcemy widzieć, nie prowadzi do rozwiązania problemu, a problem dotyczy nas wszystkich mieszkańców gminy Małdyty.