Czy raport o biometanowni w Kadziach jest rzetelny?

 Analiza pokazuje niespójności.

      Plan budowy biometanowni w Kadziach  budzi emocje. Mieszkańcy okolicznych miejscowości nie są przeciwni rozwojowi nowoczesnych technologii i odnawialnych źródeł energii, ale oczekują, że każda inwestycja o tak znaczącym oddziaływaniu na środowisko i codzienne życie lokalnej społeczności zostanie przedstawiona w sposób rzetelny, realistyczny i kompletny. Po analizie Raportu Oddziaływania na Środowisko przygotowanego dla „Biometanowni w  Kadziach” powstają wątpliwości dotyczące spójności danych, bezpieczeństwa mieszkańców, skali transportu, a także realnego wpływu na środowisko i jakość życia.  Bazując na ogólnodostępnych danych na temat produkcji biogazu oraz danych zawartych w raporcie, staraliśmy się dla Państwa przygotować informacje, które mogą Wam się przydać do wyrobienia sobie zdania o planowanej inwestycji w Kadziach. Zapoznajcie się z naszymi pismami bo zawarte w nich informacje znacznie poszerzają zawartość tego tekstu.  

Jeżeli ktoś chciałby zapoznać się z całością raportu to tutaj jest link do całego raportu umieszczonego na BIP gminy Małdyty

Budowa biometanowni i zespołu budynków inwentarskich do hodowli krów mlecznych miejscowości Kadzie – Urząd Gminy Małdyty

Nasze pismo do Wójta Gminy Małdyty wsprawie planu reagowania na dużą awarię przemysłową w Biometanowni w Kadzie

600 tysięcy ton substratów i  prawie 323 tysiące ton rocznie pofermentu, ale tylko 85 ciężarówek dziennie. Czy to niemożliwe?

        Raport zakłada przyjmowanie do biometanowni aż 600 000 ton substratów rocznie oraz powstanie 522 993 ton pofermentu. To ogromne ilości, porównywalne z dużymi zakładami przemysłowymi. Jednocześnie dokument deklaruje, że łączny ruch pojazdów ciężarowych związany z działalnością instalacji wyniesie maksymalnie 85 pojazdów dziennie. Niestety, po przeliczeniu danych okazuje się, że liczby te są wzajemnie sprzeczne. Przy dopuszczalnym tonażu na drogach dojazdowych DMC 18t (Dopuszczalna Masa Całkowita pojazdu 18 t) i rzeczywistej ładowności 9–12 ton na pojazd wynikającej z konstrukcji pojazdu:

– sama masa substratów wymaga 137–183 transportów dziennie,

– a sam poferment wymaga dodatkowych 120–160 transportów dziennie.

W sumie rzeczywista liczba kursów powinna wynieść 260–340 ciężarówek dziennie, a nie 85. Wydaje się, że raport znacząco zaniża ruch transportowy, a więc nie przedstawia rzeczywistego obciążenia dla dróg ani zagrożeń dla mieszkańców. Pół miliona ton pofermentu, czyli gigantyczny problem, o którym raport mówi zaskakująco mało.

Z deklarowanej produkcji wynika, że biometanownia będzie wytwarzać ponad 522 000 ton płynnego pofermentu rocznie. Poferment to nie jest czysta woda. To mieszanina:

– związków organicznych,

– amoniaku,

– siarkowodoru,

– pozostałości po fermentacji odpadów zwierzęcych,

– bioaerozoli,

– lotnych kwasów tłuszczowych.

 

W takich ilościach jest to materiał niezwykle trudny do zagospodarowania. Logicznym wydaje się pytanie gdzie trafi ponad pół miliona ton tej cieczy? Jak zostanie rozwieziona, rozlana, oczyszczona? Raport nie przedstawia realnego planu gospodarki pofermentem ani nie wyjaśnia, jak w praktyce ograniczyć zasięg odoru czy ekspozycję mieszkańców na amoniak i siarkowodór.

 Intensywne odory.

Poferment zwłaszcza z substratów pochodzenia zwierzęcego emituje:

– amoniak (ostry, gryzący zapach),

– siarkowodór (zapach zgniłych jaj),

– kwas masłowy (zapach kiszonki, fermentu, fekaliów).

 

W przypadku rozlewania powierzchniowego emisje te mogą być wyczuwalne nawet na 1,5–2 km od pola, a zapach utrzymuje się wiele godzin. Przy ponad pół miliona ton pofermentu rocznie oznacza to, że odory stałyby się ciągłym elementem życia mieszkańców, nie tylko sezonowym epizodem. Raport nie przedstawia ani modelowania zasięgu odorowego, ani oceny zagrożeń dla zdrowia ludzi, ani analiz bioaerozoli, co przy tej skali inwestycji budzi poważne zastrzeżenia. Można w nim znaleźć wzmianki o powstaniu ośmiokilometrowaego rurociągu i metody nawożenia wtryskowego. Nie wiadomo kiedy ma on powstać, a aby wtryskiwać w ziemię  poferment rolnicy musieli by kupić specjalne agregaty, bo inwestor w raporcie nie proponuje wypożyczalni takiego sprzętu dla odbiorców pofermentu.

 Jakie odpady naprawdę miałyby trafiać do instalacji?

Raport nie mówi tego wprost i nie określa też procentowego udziału w miksie typów substratów.  Instalacja o wydajności 3200 Nm³/h                      ( jednostkę tę czyta się jako normalny metr sześcienny i określa ona godzinową wydajność bioreaktora produkującego biogaz ) biometanu zużywa w zależności od rodzaju wsadu:

– 70–160 tys. ton rocznie – jeśli to odpady wysokometanowe (kiszonki, odpady spożywcze),

– nawet 900 tys. ton rocznie – jeśli to gnojowica, popłuczyny rzeźniane, ścieki poubojowe i inne odpady płynne.

Deklarowane 600 000 ton oznaczają wprost, że inwestycja będzie zasilana odpadami zwierzęcymi i ściekami o niskiej wartości energetycznej.

Podkreślić trzeba, że raport nie wymienia merytorycznie pełnego katalogu odpadów, co uniemożliwia rzetelną ocenę zagrożeń sanitarnych i zapachowych.

Po analizie ilości deklarowanego pofermentu i substratów oraz deklarowanego ruchu pojazdów wychodzi, że raport w jednym miejscu prezentuje dane tak jakby biometanownia przerabiała substraty wysokometanowe bo to daje tę liczbę 85 samochodów, ale przy ładowności 24t, czyli transport będzie realizowany przez tak zwane TIR-y, czyli ciągniki siodłowe z naczepą. Natomiast z drugiej strony w deklarowanej masie substratów i pofermentu ukryta jest prawdziwa wielkość deklarowanego ruchu na drogach i  bardzo niskiej jakości substratów. Stan taki potwierdzają również wyliczenia wynikające z deklarowanej w raporcie wydajności godzinowej biometanowni.

 

Nasze pismo do Wójta Gminy Małdyty w sprawie niespójności raportu o odziaływaniu „Biometanowni w Kadziach” na środowisko.

 Co to oznacza dla mieszkańców okolicznych miejscowości?

Jeśli dane w raporcie są nieprecyzyjne, to:

– rzeczywiste zagrożenia dla zdrowia mieszkańców mogą być większe,

– ruch ciężarowy może wzrosnąć kilkukrotnie,

–  emisje odorów mogą objąć znacznie większy obszar niż deklarowany,

– poferment może być zagospodarowywany w sposób niekontrolowany,

–  lokalne drogi mogą nie wytrzymać takiego obciążenia,

–  jakość życia może drastycznie się pogorszyć.

W raporcie można odnaleźć wiele niespójności:

  • Zaniża ruch ciężarówek.
  • Nie opisuje rzeczywistego składu substratów.
  • Deklarowane 600 000 tonwskazuje, że substraty w założeniu muszą być niskoenergetyczne, wodniste i masowe.
  • Nie przedstawia wykonalnego sposobu zagospodarowania pofermentu.
  • Brakuje rzetelnej oceny odoru i krótkotrwałych narażeń na H₂S. Raport odnosi się do emisji i odczuć mieszkańców, ale nie przedstawia pełnej, ilościowej oceny zapachowej ani wyników pomiarów krótkotrwałych stężeń H₂S, czy innych odorantów. To jedna z największych luk z punktu widzenia zdrowia publicznego.
  • Nie wykonano pomiarów wartości występujących substancji i zanieczyszczeń oraz hałasu  w miejscu posadowienia inwestycji w chwili obecnej jako punktu odniesienia do pomiarów, które miałyby być prowadzone w trakcie eksploatacji przez system pomiarowy, którego również raport nie wskazuje.
  • Poferment oraz transportowane odpady zwierzęce mogą emitować: bakterie, endotoksyny, drobnoustroje chorobotwórcze, aerozole organiczne. Raport nie przedstawia oceny narażenia mieszkańców, mimo że transport i przeładunek takich mas płynnych odpadów odbywałby się codziennie w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań mieszkalnych.
  • Nie zostały wskazane maksymalne poziomy stężeń gazów na przykład:

–   NO₂dwutlenek azotu  brunatno-czerwony, bardzo drażniący gaz o ostrym

zapachu, który powstaje przede wszystkim podczas  spalania paliw, ale również w procesach

związanych z fermentacją i rozkładem związków azotowych

–   H₂S – siarkowodór  silnie toksyczny dla układu nerwowego, poraża ośrodek oddechowy,

powoduje natychmiastowe zatrucia,

–   pyłu i substancji lotnych przy receptorach – (punkty pomiarowe ustawione w

miejscach zamieszkania ludzi) – trudno ocenić, czy normy i marginesy bezpieczeństwa będą

spełnione.

 

  • Brak niezależnego monitoringu i planu działania w sytuacjach awaryjnych. Raport opisuje zabezpieczenia techniczne (np. szczelne posadzki), ale nie określa programu pomiarowego (co, gdzie, kiedy), wskaźników alarmowych ani mechanizmu reakcji.
  • Inwestor nie wskazuje wyników niezależnych badań i analiz, które mogłyby potwierdzać informacje zawarte w raporcie. 

Pismo do Wójta Gminy Małdyty w sprawie ochrony wód głębinowych, studni i zbiornika wód głębinowych GZWP nr 210.

         Podsumowując to trudno jest na podstawie lektury raportu nie powziąć wątpliwości  co do zapewnień inwestorów o właściwej rzetelności i dbałości w trakcie budowy i eksploatacji biometanowni. Biorąc pod uwagę, że jest to w sumie czwarta wersja raportu o oddziaływaniu na środowisko i nadal można w niej znaleźć wiele nieścisłości trudno jest uwierzyć, że wszystko będzie dobrze na każdym etapie eksploatacji.

Zgodnie z ustawą o odpadach (Dz.U. 2023 poz. 1587 z późn. zm.) instalacją do przetwarzania odpadów jest każda instalacja, która wykonuje odzysk, recykling, przetwarzanie biologiczne, przekształcanie odpadów w celu ich unieszkodliwienia. Biogazownia/biometanownia spełnia te kryteria, bo wykonuje odzysk R1 lub R3 (energia z odpadów) oraz biologiczne przetwarzanie odpadów. Jeżeli instalacja przyjmuje odpady (np. gnojowica jako odpad, odpady spożywcze, odpady zwierzęce, tkanki, treści przewodu pokarmowego, popłuczyny rzeźne, osady ściekowe, itd.), to w świetle prawa jest instalacją do przetwarzania odpadów, czyli mamy do czynienia z zakładem utylizującym niechciane przez wszystkich odpady umiejscowionym w otoczeniu kilku rolniczych miejscowości produkujących żywność.

Jak zawsze przytoczyliśmy argumenty, których nie znajdziecie w raporcie i których nikt kto chce wybudowania biometanownię w Kadziach Wam nie wskaże. Jeszcze raz zapewniamy, że naszym celem nie jest walka z rozwojem gminy blokowaniem inwestycji i sprzeciwianiu się inwestorom na zasadzie „nie i już”. Naszym zdaniem istnieje wiele kwestii, które powinny kazać zastanowić się instytucjom opiniującym i wydającym zgody i decyzje administracyjne czy taka inwestycja w tak małej odległości od zabudowań Wielkiego  Dworu nie robi nikomu krzywdy. Nie podważamy prawa inwestorów do prowadzenia działalności gospodarczej, którą gwarantuje Konstytucja RP. Pytanie brzmi czy Wy chcecie takiej inwestycji w gminie Małdyty. Musicie sobie sami odpowiedzieć na tak postawione pytanie. My tylko przytaczamy fakty, które wynikają wprost z raportu. To nie jest interpretacja. Sami inwestorzy zamieścili je w raporcie, no może nie sami, ale w ich imieniu zrobił to autor raportu, a oni się z nimi zapoznali i uznali za prawdziwe i się pod nimi podpisali. Oczywiście nie wiemy czy inwestorzy się zapoznali z raportem, ale zakładamy, że tak. Gdyby było inaczej to dopiero wszyscy mielibyśmy problem. My przygotowaliśmy ten tekst dla Państwa, a Wam pozostawiamy decyzję co z tym zrobicie.