Pisząc poprzedni tekst o Pani Bożenie Adamczyk i jej podopiecznym Panu Zenonie Wilczewskim, któremu to na podstawie informacji uzyskanych od społeczności lokalnej, czyli mówiąc po polsku na podstawie plotek, odebrano  świadczenie w postaci  asystenta osoby niepełnosprawnej, nie sądziliśmy że będziemy musieli dopisać kolejny epizod tej historii. To, że ktoś na podstawie stwierdzeń „wątpliwości” i „mogą” podjął decyzję o zawiadomieniu prokuratury o próbie wyłudzenia nienależnego świadczenia przez Pana Zenona pokazuje nastawienie panujące w GOPS do podopiecznych. Działanie takie jest swego rodzaju prewencją. To trochę tak jakby kogoś zamknąć w więzieniu bo jak zobaczyliśmy go w sklepie pojawiły się w nas „wątpliwości” co do jego uczciwości a co za tym idzie doszliśmy do wniosku, że „mogą” się pojawić okoliczności, w których ta osoba coś w tym sklepie ukradnie. To kuriozalne ale jak ktoś oglądał słynny amerykański film pod tytułem „Raport mniejszości” na pewno nie sądził, że ta futurystyczna historia zostanie urzeczywistniona w gminie Małdyty znacznie szybciej niż przewidzieli twórcy filmu. No ale w sumie to może i dobrze bo chociaż w czymś wyprzedzamy wszystkich, choć może to wskazywać że jest jeszcze jedna dziedzina, która już nikomu chluby nie przynosi i raczej wolelibyśmy w tym przypadku być ostatnimi na liście. Co mamy na myśli sami sobie dopowiedzcie.

    Wracając jednak do sedna, bo we wstępie przytoczyliśmy fakty, od których sprawa się zaczęła, a opisaliśmy ją we wcześniejszym tekście. Zauważyliśmy jednak jakieś dziwne ruchy w Biuletynie Informacji Publicznej Małdyty. Jest to miejsce, gdzie publikowane muszą być wszystkie uchwały rady gminy i wiele innych rzeczy po to, aby wszystko było jawne. W tym miejscu oczywiście została opublikowana uchwała Rady Gminy Małdyty odrzucająca skargę Pana Zenona Wilczewskiego na Kierownika GOPS Małdyty Pana Ariela Dołęgowskiego. I do tego momentu wszystko jest niby normalnie, z tym że nie na pewno. Bo plik zawierający skan uchwały został w dniu 16.09.2025 roku  podmieniony. W nowym skanie uchwały imię i nazwisko Pana Zenka zostało zamazane czarnym flamastrem. Jakby to powiedzieć, zgodnie z terminologią obowiązująca w naszej gminie ostatnimi czasy, dokument został „zanonimizowany”. Co prawda na tyle nieudolnie, że można było odczytać imię i nazwisko zamazane czarnym flamastrem. Musiano więc zrobić drugą podmianę, aby zamazanie było skuteczne.

        Słowo „anonimizacja” robi wielką karierę, ale o tym za chwilę. W sumie to dobrze, że dane osobowe w takiej sytuacji zostały zanonimizowane, bo to chroni dane wrażliwe osób, które zostały oskarżone, ale wyrok jeszcze nie zapadł. Tak oskarżenie, bo doniesienie do prokuratury, o którym wspomniano w uzasadnieniu odrzucenia skargi, jest właśnie oskarżeniem o popełnienie czynu niedozwolonego. Ten czyn to wyłudzenie nienależnego świadczenia. Do takiej ochrony dóbr mają prawo nawet ludzie oskarżeni o najcięższe przestępstwa. Często widzimy zdjęcia takich osób z czarnym paskiem na oczach, a pod nim tylko imię i pierwszą literę nazwiska. Każdy z nas ma prawo do ochrony danych wrażliwych czyli wizerunku , nazwiska i adresu zamieszkania bo jeżeli zarzuty się nie potwierdzą to osoba taka poniosłaby straty wizerunkowe, bo sam zarzut powoduje utratę, co najmniej dobrego imienia. W wypadku Pana Zenka po pierwsze zarzucono wyłudzenie, a po drugie pomówiono o bycie w nieformalnym związku partnerskim, który miał być dowodem wyłudzenia. Problem w tym, że działanie anonimizujące podjęto za późno . Najpierw komisja skarg i wniosków rozpatrując skargę nie zanonimizowała swoich dokumentów. Potem rada gminy w osobie pana Przewodniczącego,  odczytującego treść uchwały ujawniła dane osobowe, a na koniec opublikowano treść uchwały. Nie wiadomo jednak dlaczego opublikowano wyłącznie uchwałę bez uzasadnienia mimo, że w przypadku skargi na pracownika uzasadnienie jest integralną częścią uchwały i powinno być publikowane łącznie z uchwałą. Publikacja jednego bez drugiego nie ma sensu.  To jednak spowodowało, że nie pojawił się dokument, w którym pada nazwisko Pani Bożeny Adamczyk. To świadome lub przypadkowe działanie. Biorąc pod uwagę, że usunięto też uzasadnienie skargi Pani Mileny Falkowskiej-Hojan na Wójta można domniemywać, iż w ten sposób to przypadkowe działanie zostało uznane za szczęśliwy przypadek, a dzięki usunięciu uzasadnienia do skargi Pani Mileny Falkowskiej-Hojan próbuje się wytworzyć wrażenie, że to miało cechy świadomego działania mającego zabezpieczyć dane wrażliwe Pani Bożeny. Niestety niezanonimizowane dokumenty trafiły do wszystkich radnych. Radni nie zostali poinformowani, że część dokumentów zawiera dane wrażliwe i nie powinny być udostępniane więc nie można tłumaczyć, że były wyłącznie do ich dyspozycji. Do dokumentów tych mieli dostęp również pracownicy urzędu gminy. Dokumenty dotyczące wniesionej skargi powinny być  anonomizowane przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji, a dokumenty do radnych powinny już trafić w wersji zanonimizowanej. Jak widać próba anonimizowania dokumentu po ponad trzech tygodniach od opublikowania w BIP Małdyty jest raczej nieskuteczna i ma być swego rodzaju listkiem figowym zasłaniającym popełniony błąd. Swoją drogą to dziwne że Pan Wójt, który pełni funkcję ponad dziesięć lat popełnia tak podstawowe błędy. O ile można to wybaczyć jego urzędnikom, to jednak on ponosi pełną odpowiedzialność za całość działania urzędu gminy. To Pan Wójt wyznacza administratora, który odpowiada za treści wprowadzanie do systemu BIP.  Jeśli administrator systemu nie zna przepisów prawa zgodnie z którymi tworzy i aktualizuje dokumenty do systemu i narusza swój podstawowy obowiązek jakim jest wdrażanie polityki ochrony danych osobowych to warto by się zastanowić czy powinien pracować na tym stanowisku. Co nie zmienia faktu, że to Wójt ponosi odpowiedzialność za całokształt pracy urzędników. Oczywiście wiemy, że w tym momencie wielu zaprotestuje i powie: „ Co chłop ma zrobić? To ktoś inny popełnił błąd nie on. Przecież nie może brać za wszystko odpowiedzialności.” I tu niestety musimy powiedzieć, że sam Pan Wójt przyjął na siebie taką odpowiedzialność pozywając Panią Milenę Falkowską-Hojan do sądu za zniesławienie w trakcie sesji rady gminy, gdy stwierdziła ona, że dokumenty dotyczące zwołania zebrania wiejskiego zostały sfałszowane. Pani Milena nigdy nie stwierdziła, że Pan Wójt osobiście fałszował dokumenty, a Pan Wójt uznał, że bierze na siebie to oskarżenie bo to on za wszystko odpowiada w Urzędzie Gminy Małdyty. W taki sposób, mniej lub bardziej świadomy, Pan Wójt sam na siebie nałożył odpowiedzialność za wszystko, czyli za każdy błąd popełniony przez urzędnika. Tak się nam wydaje, że ktoś się trochę zaplątał w tych wszystkich swoich działaniach i decyzjach, co w pewien sposób wskazuje na brak konsekwencji w postrzeganiu swojej funkcji lub świadczy o próbie wybiórczego stosowania odpowiedzialności.

       Wróćmy jednak do samej kwestii kariery słowa anonimizacja w naszej gminie. Okazuje się, że to całe anonimizowanie, też odbywa się w sposób niekonsekwentny. Znowu musimy nawiązać do Sołtyski Wielkiego Dworu Pani Falkowskiej-Hojan. Pani Milena otrzymała zanonimizowane dokumenty, które były podstawą próby jej odwołania z pełnionej funkcji. W tym miejscu gmina wykazała się wielką wrażliwością w ochronie dóbr osób, które podpisały się pod wnioskiem o odwołanie,  uzasadniając swoją decyzję ochroną ludzi przed, jak by to ładnie ująć, przed działaniami Pani Mileny, która mogłaby  w jakiś sposób je prześladować. Sprawa jest obecnie w Samorządowym Kolegium Odwoławczym i wydaje się, że decyzja o anonimizacji zostanie podważona. Natomiast w innym przypadku publikuje się wszystko jak leci. Wygląda to trochę na działanie, które miałoby delikatnie mówiąc zawstydzić Pana Zenka i Panią Bożenę. W uzasadnieniu komisja skarg zajmuje się sprawami wręcz intymnymi, wyciąga je na światło dzienne. Ludzie o tym „gadają na wsi”.  Jakby to kolokwialnie powiedzieć: „Wstyd jak cholera.” Unikając bardziej dobitnych wyrażeń.

        Na koniec konkluzja lub jak kto woli nasze podsumowanie. Wydaje się, że nasz tekst spowodował jakąś refleksję w urzędzie gminy. Ktoś zaczął się zastanawiać, że podawanie danych w takich dokumentach prócz tego, że wpisuje się w jakiś strategiczny zamysł, to jednak może powodować odpowiedzialność za ujawnienie danych osobowych przez urząd. Ktoś się zreflektował, że po kilku miesiącach mielenia sprawy, co powodowało wielokrotne  wymienianie imion i nazwisk i okoliczności z nimi związanych, może to powodować straty moralne wymienionych osób, a osoby te mogą żądać za to zadośćuczynienia. Co by nie mówić to pocieszające jest, że w ogóle się ktoś dopatrzył naruszenia prawa w sposobie publikacji danych osobowych. W sumie co o tym myśleć jak zawsze  pozostawiamy Państwu. Nas tylko zaintrygowały te nieoczekiwane ruchy w BIP Małdyty i postanowiliśmy zwrócić Wam na ten drobny, aczkolwiek znaczący naszym zdaniem, ważny aspekt skargi pana Zenona na kierownika GOPS.