Zazwyczaj w tym miejscu umieszczamy informację co tam nowego uradziła nasza „rada mędrców” jak odrobinę żartobliwie bywa nazywana przez mieszkańców gminy Rada Gminy Małdyty. Tym razem zaczniemy od informacji, że naszym zdaniem, mimo że radni zebrali się w Urzędzie Gminy w Małdytach na sali posiedzeń rady, mimo że Pan Przewodniczący Rady Przemysław Szaniawski miał na szyi założony łańcuch, a asystował mu Pan Wiceprzewodniczący Zdzisław Miklaszewski, mimo to, że był obecny na sali pan Wójt Marcin Krajewski i pozostałych jedenastu radnych obecnych tego dnia i pani Sekretarz, pani Skarbnik oraz pan Kierownik i wszyscy zwyczajowo obecni na takich wydarzeniach to niestety naszym zdaniem mimo, że zostały zachowane wszystkie „konwenanse”, które sprawiają wrażenie, że wszystko jest zgodne z wymogami, aby takie spotkanie można było uznać za prawomocne, czyli pozwalające na stanowienie prawa lokalnego, to Pan Przewodniczący Szaniawski mniej więcej w trzydziestej sekundzie trwania sesji spowodował, że przestała ona być prawomocna. Otóż Pan Przewodniczący w trakcie otwarcia w zasadzie zamknął posiedzenie rady informując zgromadzonych, że chochliki ( przyznajemy się do popularyzacji tego słowa w naszym urzędzie gminy, oznaczającego „złośliwe duszki”) spowodowały, że nie będzie transmisji posiedzenia rady gminy na żywo, a jedynie zostanie udostępnione nagranie. W tym miejscu jak mawiał pewien przedwojenny generał próbując wjechać całkiem pijany konno po schodach do kasyna: „Żarty się skończyły, zaczynają się schody”.
Otóż, ustawa o samorządzie gminnym z dnia 8 marca 1990 r określa warunki jakie musi spełniać posiedzenie rady gminy, aby można było uznać je za prawomocne.
Artykuł 20.1 Mówi że:
„Rada gminy obraduje na sesjach zwoływanych przez przewodniczącego w miarę potrzeby, nie rzadziej jednak niż raz na kwartał. Do zawiadomienia o zwołaniu sesji dołącza się porządek obrad wraz z projektami uchwał.”
W podpunkcie1b jest napisane:
„Obrady rady gminy są transmitowane i utrwalane za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk. Nagrania obrad są udostępniane w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty.”
Jak wcześniej zacytowaliśmy „obrady rady gminy są transmitowane i utrwalane”, co oznacza, że nie ma możliwości aby obrady rady gminy odbyły się bez wymienionego wyżej wymogu. Jak to się zwykło w takich sytuacjach mówić, ustawodawca, czyli ten kto stworzył to prawo nie pozostawił żadnej możliwości interpretacji zapisu. Aby spełnić warunki ustawowe prawomocności obrad rady gminy, między wieloma innymi wymogami, wymienione zostały dwa dotyczące jawności czyli, transmisja i utrwalenie obrad rady. Żeby to bardzo jasno wybrzmiało. Kluczem do zrozumienia problemu jest w tym wypadku literka „ i ” między słowami transmisja oraz utrwalanie. To „ i ” w tym wypadku mówi nam że obie rzeczy muszą wystąpić jednocześnie. Gdyby ktoś kto pisał ten podpunkt ustawy chciał dać prawo wyboru czy transmitować czy tylko udostępnić nagranie sesji, zamiast „i” użyłby słowa „albo” ewentualnie bardzo sławnego słówka „lub”. Od razu śpieszymy z wyjaśnieniem skąd ta sława tego słówka jeżeli ktoś nie pamięta. Pierwsza komisja sejmowa, czyli organ sejmu mający uprawnienia śledcze tak jak policja czy prokuratura, mogący przesłuchiwać świadków, zajmowała się właśnie takim problemem. W tak zwanej ustawie medialnej, w której ktoś dokonał bezprawnie zamiany sformułowania „i czasopisma” na „lub czasopisma”. Zmieniało to całkowicie działanie podmiotów gospodarczych wydających gazety. Jeżeli komisja sejmowa zajmowała się takim problemem to takie naruszenie prawa jest bardzo znaczące. Oczywiście wyjaśnimy zaraz co znaczy, że mamy transmisję na żywo i utrwaloną, a potem odtworzoną. Jeżeli mamy do czynienia z transmisją, to znaczy z przekazem na żywo, to słyszymy i widzimy wszystko w takiej formie jak odbywa się to na sali posiedzeń rady gminy i nikt w to nie może ingerować, a nawet gdyby chciał to będziemy tego świadkami. W sytuacji gdy mamy tylko nagranie otwiera się możliwość manipulacji jego treścią. Jeżeli na przykład widać coś, czego ktoś nie chciałby upublicznić to na chwilę może zapaść ciemność na ekranie , a jeżeli ktoś mówi coś takiego czego ktoś nie chce upublicznić, to pojawiają się na przykład problemy z dźwiękiem. Wszystko to zrzucamy na problemy techniczne spowodowane działalnością złośliwych duszków zamieszkujących Urząd Gminy Małdyty zwanych chochlikami i po problemie. Jak to się mówi: „Siła wyższa”. Dlatego ustawodawca przewidując takie zapędy ludzi, którzy będą w przyszłości używali zapisów ustawy chcąc zablokować możliwość manipulowania nagraniem napisał, że ma być transmisja czyli przekaz na żywo aby nikt nie miał okazji do manipulowania. Żeby było jasne, w tym momencie nie zarzucamy nikomu manipulowania nagraniem, które jest opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Twierdzimy jedynie, że niezależnie od zawartości nagrania, brak transmisji powoduje nieprawomocność obrad czyli nieważność sesji.
Już słyszymy to pytanie. To co, ludzie zebrali się na darmo? Co miał zrobić wójt? Przewodniczący miał odwołać radę? Wyjaśniamy. Przewodniczący obradom tego dnia, w tym przypadku przewodniczący rady gminy, powinien podjąć decyzję, że odwołuje sesję rady. Podstawę do takiej decyzji daje właśnie ustawa w artykule 20 kropka 1 podpunkt 1b, który cytowaliśmy wcześniej. Jeszcze raz podkreślamy, że ustawa nie przewiduje możliwości posiedzenia bez transmisji. Jaką rolę w tym ma wójt? Pan Wójt Krajewski jako kierujący Urzędem Gminy Małdyty ma obowiązek zapewnienia wszystkich ustawowych wymogów do funkcjonowania rady gminy. W naszym przypadku to Pan Wójt odpowiada za nie wypędzenie chochlików z budynku urzędu gminy, a poważnie rzecz ujmując za zapewnienie możliwości technicznych do transmisji na żywo. Mało tego Pan wójt zapewnia też wsparcie prawne dla działania rady gminy. Jak wynika z powyższego obaj Panowie, Pan Wójt Marcin Krajewski i Pan Przewodniczący Przemysław Szaniawski odpowiadają w swojej części za prawomocność obrad rady gminy. Czy panowie zdawali sobie sprawę ze złamania zapisów ustawy nie wiemy. Wiemy na pewno, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności. Tutaj oczywiście pojawia się pytanie czy znali zapisy ustawy i działali z pełną świadomością, uznając że jakoś to będzie. Może nikt nie zwróci uwagi. Czy żyli w nieświadomości obowiązującego prawa. Obydwie wymienione przez nas sytuacje nie wystawiają panom pozytywnej noty. Co gorsza to samo dotyczy pozostałych uczestników spotkania.
Kliknijcie w planszę aby obejrzeć fragment sesji, w której Pan Przewodniczący informuje o braku transmisji.
Cały problem wynika z warunku jawności posiedzeń, a co za tym idzie, sposobu stanowienia w tym wypadku prawa lokalnego. Ten warunek pozwala każdemu z nas przyjść na radę gminy, albo jeżeli nie możemy być obecni lub po prostu wystarcza nam obejrzenie transmisji to możemy z takiej formy uczestniczenia w obradach skorzystać. Nie jest ważne czy transmisję ktoś ogląda czy nie. Nie jest ważne czy ktoś przyjdzie na radę czy nie. Ważne jest to, że ma być ona jawna. Jawność wynika z tego, że publikowane jest gdzie i kiedy się ona odbywa i możemy ją na żywo oglądać. Ta zasada nie podlega interpretacji. Nie ma możliwości analizowania czy to by coś zmieniło w decyzjach rady gminy gdyby była transmisja, że tak czy tak decyzje by były te same. Bezdyskusyjnie ustawa określa co musi być spełnione. Jeżeli nie było transmisji, to nie zostały spełnione warunki ustawowe i cytując jednego z posłów wypowiadającego się o posiedzeniu Trybunału Konstytucyjnego jakiś czas temu w niewłaściwym składzie, to mamy do czynienia ze „spotkaniem przy ciasteczkach”, a nie posiedzeniem rady gminy.
W sumie można by się zastanowić jednak dlaczego ktoś, kto ma takie możliwości chciał uniknąć transmisji na żywo posiedzenia Rady Gminy Małdyty. Cóż to za bojaźliwy lub przewrażliwiony na swoim punkcie byt starał się uniknąć, nie wiemy w sumie dokładnie czego. Może kompromitacji, czy niezręczności lub postawionych wprost niewygodnych pytań przed kamerą. Wiemy, że na sesji była obecna Pani opiekująca się jednym z mieszkańców naszej gminy, który otrzymywał świadczenie opiekuńcze z GOPS w Małdytach. Pan ten złożył skargę na działalność Kierownika Ośrodka Pomocy Społecznej, który na podstawie napływających od społeczności lokalnej informacji podjął decyzję o zabraniu zasiłku opiekuńczego temu panu. Nie używamy nazwisk bo nie wnosiłoby to nic do sprawy. Jak to się teraz w naszej gminie mówi anonimizujemy osoby ze względów wyłącznie wynikających z dobrego smaku uznając, że rozkręciłoby to jedynie dyskusję w środowisku lokalnym, co nie jest naszym celem. Swoją drogą to sformułowanie, „informacje pochodzące od społeczności lokalnej”, użyte przez komisję skarg w uzasadnieniu odrzucenia skargi głosowanym na sesji ,czytaj na spotkaniu przy ciasteczkach, zrobi u nas karierę. Gwarantujemy to Państwu. Niedługo pojawi się tekst o tej sprawie, w którym opiszemy szczegółowo wspomnianą wyżej skargę, bo jest to rzecz niebywała, aby tak sformułowane zarzuty były podstawą do decyzji administracyjnej i doniesienia do prokuratury, ale wszystko w swoim czasie. Według naszych informacji pochodzących od społeczności lokalnej ten byt, o którym wspomnieliśmy wcześniej mógł się obawiać, że oboje Państwo postawią w trakcie sesji jakieś zarzuty o naruszenie ich dóbr osobistych wchodzące dosyć głęboko w materię obyczajową. Swoją drogą to naprawdę dożyliśmy czasów w naszej gminie, że komisje stałe rady gminy zaczęły zajmować się materią tak intymną i delikatną. W tym miejscu urywamy wywód bo nie chcemy robić tego samego bo po prostu nie wypada, nie przystoi i w ogóle nie i tyle.
Na koniec jak zawsze podsumowanie. Cóż. Coraz trudniej jest w naszej gminie ze stoickim spokojem patrzeć na to co się dzieje. Jest wiele niedociągnięć . Nie wdrażane są w życie rozstrzygnięcia nadzorcze Wojewody. Mieliśmy już wycinanie z utrwalonej transmisji i publikowanie fragmentów nagrania sesji rady gminy i związane z tym różnice w zapisie protokołu. Teraz do tego dochodzi brak transmisji w ogóle. Trudno powiedzieć co będzie dalej. Kiedyś, za tak zwanej „komuny”, jak władza nie chciała żeby ludzie coś zobaczyli to pojawiała się na ekranie telewizora plansza z napisem „Przepraszamy za usterki”, a wojskowe zagłuszarki emitowały trzaski i szumy na częstotliwości Radia Wolna Europa, żebyśmy nie mogli zrozumieć co mówią w audycji, bo władza bała się, że społeczeństwo wie i rozumie co się z nim robi, że przez to się zbuntuje. Trochę to smutne drodzy Państwo, że po trzydziestu pięciu latach wolnej Polski ciągle ktoś uważa, że nami rządzi a nie zarządza powierzonym majątkiem i pieniędzmi dla dobra ogółu mieszkańców. Trochę przykro, że wśród nas są ciągle tacy, którzy uważają, że istnieje grupa zwykłych zjadaczy chleba i ta uprzywilejowana kasta zwana potocznie „rządzącymi”. Tyle lat wolności i nadal rosną pokolenia Polaków którzy przyjmują postawę konformistyczną. Specjalnie używamy tego niezbyt zrozumiałego sformułowania bo jego wyjaśnienie, mamy nadzieję, otworzy wielu osobom oczy.
Konformizm to zmiana zachowania na skutek wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej. W tym rozumieniu jest to zmiana związana z faktem, że członek grupy miał początkowo inne zdanie czy inaczej się zachowywał niż grupa, a następnie je zmienił w kierunku zgodnym z oczekiwaniami grupy. Konformizm to również zgodność, zbieżność istniejąca między członkami grupy, jeśli chodzi o zachowania, normy i postawy.
Nasz codzienny konformizm wyrażamy wtedy gdy mówimy: „Co ja mogę? Przecież wszyscy są za. Zostanę sam. Stracę kolegów. I tak to nic nie zmieni.” Może jednak należałoby bronić własnych ideałów i jasno to artykułować, bo wtedy ktoś stojący obok nas zorientuje się, że nie jest sam ze swoimi przemyśleniami. Może inni też to usłyszą i okaże się na końcu ,że tak naprawdę wszyscy myślą inaczej tylko w imię konformizmu, a ludzie idą za tym jednym krzyczącym, który miał odwagę wykrzyczeć swoją choćby najgłupszą ideę, a nikt nie odważył się zaprotestować? Może przez to żyjemy wbrew sobie, znosimy to wszystko i utyskujemy na system, który sami tworzymy siedząc po prostu cicho i ulegając presji kilku bardziej wygadanych od nas? Pomyślcie Państwo czy tego chcecie bo cała władza jaką mają ci cali „rządzący” na podstawie najważniejszego prawa w Polsce czyli Konstytucji RP pochodzi od Was. Zależy od tego jednego głosu, który macie w trakcie wyborów. Każdych wyborów. Wyszło niestety trochę pompatycznie, ale nie będziemy się z tego wycofywali, bo to jest wszystko prawda. Nie dajmy się uwieść złudzeniu, że sąd sądem a prawo jest po stronie silniejszych. Sami zadbajmy aby słowo „prawo” prawo znaczyło a „sprawiedliwość” była sprawiedliwa. Czego sobie i Państwu życzymy.
P.S.
Przedostatnie zdanie pochodzi z wiersza Juliana Tuwima „Modlitwa”
Cytujemy fragment.
My ludzie skromni, ludzie prości,
Żadni nadludzie ni olbrzymy,
Boga o inną moc prosimy,
O inną drogę do wielkości:
… Lecz nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość….


