Zgodnie z naszą świecką tradycją opisujemy kolejną, tym razem dwunastą sesję Rady Gminy Małdyty, która odbyła się 29 października 2025 roku. Jak by to powiedzieć. Sesja zaczęła się od standardowej wypowiedzi Pana Przewodniczącego, który tak zapamiętale witał wszystkich obecnych na sali, że o mały włos zapomniałby otworzyć samą sesję do czego zobowiązuje go ustawa o samorządzie terytorialnym. Swoją drogą to już prawie półtora Roku Pan Szaniawski przewodniczy radzie więc chyba powinien znać standardową formułkę na przysłowiową „blaszkę”.  No ale jednak, to dopiero dwunasty raz otwierał sesję więc można na karb tego złożyć te wszystkie niedociągnięcia. W sumie to przecież wszyscy wiedzą o co chodzi, więc o co się czepiać. Nawymyślali tych wszystkich durackich ustaw, rozporządzeń i potem zwykły człowiek ma tylko problem się w tym wszystkim odnaleźć. Nie wystarczyłoby po prostu powiedzieć witam i przejść do rzeczy, a jeszcze ten ciężki łańcuch na szyi. Patrząc jednak całkowicie poważnie to te wszystkie konwenanse nakładane przez ustawę mają świadczyć o powadze pełnionego urzędu i dawać oglądającemu poczucie powagi miejsca i ważności podejmowanych uchwał, które bądź co bądź stanowią podstawowe akty prawa lokalnego. Może jednak zbyt wiele uwagi poświęcamy tym konwenansom więc przejdziemy do zawartości obrad.

         Warte odnotowania jest, że informacja z działalności bieżącej Pana Wójta trwała 12 minut co stanowi ponad jedną trzecią z 32 minut trwania całej sesji rady gminy. Nie żeby narzekać, że Pan Wójt się „rozgadał czy cuś”. Chodzi raczej o to ile tak naprawdę rada  poświęca na merytoryczne obrady i rozpatrywanie podejmowanych uchwał, jeżeli otwarcie obrad i odczytanie ich porządku  zajęło 5 minut to zanim radni zaczęli pracować minęło ponad 17 minut sesji, która cała trwała 32 minuty.

 

Jako punkt piąty posiedzenia rady zapisane zostało  zapoznanie się z raportem realizacji zadań oświatowych za rok 2024/25. Opracowanie raportu nakłada ustawa o nazwie Prawo Oświatowe na wójta gminy, który jest zobowiązany do złożenia go przed radą gminy i dotyczy on zakończonego roku szkolnego. Gmina ma zapisany w ustawie obowiązek zapewnienia dostępu do placówek oświatowych na swoim terenie. Realizuje to poprzez prowadzenie jako jednostki podległe szkół podstawowych i przedszkoli. Ma też obowiązki wynikające z karty nauczyciela oraz zapewnienie środków na funkcjonowanie placówek oświatowych. Dzięki raportowi wiemy, że w naszej gminie do szkół podstawowych uczęszcza pięćset trzydzieścioro osiem dzieci, które uczą się w trzech szkołach, w których jest łącznie trzydzieści dwie klasy. W przedszkolach na terenie gminy mamy 198 dzieci. Szkołę podstawową w roku 2025 ukończyło 98 uczniów. W roku 2024 oświata w gminie Małdyty kosztowała nas podatników 15,4 mln złotych. Gdyby chcieć wiedzieć ile kosztuje jedno miejsce rocznie w placówce oświatowej w gminie Małdyty to jak łatwo policzyć jest to kwota około 21 tyś złotych na dziecko średnio, czyli niezależnie do jakiej placówki uczęszcza. Wiadomo, że koszty są inne w poszczególnych placówkach, ale gdyby podzielić środki przez ilość wychowanków to otrzymamy taką kwotę wydatkowaną na każde dziecko w naszej gminie. Raport zawiera wiele statystycznych informacji. Jeżeli są pastwo zainteresowani szczegółami to odsyłamy do BIP Małdyty.

To jest link do raportu – Raport 2024-2025

W punkcie szóstym rada zajmowała się analizą oświadczeń majątkowych jej członków. Nie mamy na ten temat dokumentów więc zobaczcie Państwo sami jak taka analiza wygląda w naszej gminie. Kliknijcie w zdjęcie.

             W punktach siódmym i ósmym rada zmieniła wieloletnią prognozę finansową dla gminy i oczywiście znowelizowała budżet gminy na rok bieżący. Już wielokrotnie pisaliśmy, że zatwierdzony budżet na rok 2025 nigdy nie obroni się w trakcie roku budżetowego. Wiemy, że budżet zmienia się wraz z pojawiającymi się możliwościami uzyskania dotacji. Wpływy majątkowe są uzależnione od programów rządowych, ale mimo wszystko to trochę dziwne, że ciągle jest zwiększany budżet mimo iż wpływy do budżetu nie rosną.  Póki co planowany deficyt pozostaje na tym samym poziomie 4,6 mln złotych. Trudno nie odnieść wrażenia, że te wszystkie zmiany są podporządkowane właśnie utrzymaniu zapisanego deficytu. Samym budżetem zajmiemy się wkrótce, więc dzisiaj poprzestaniemy na takiej informacji. Oczywiście bardzo ciekawym zjawiskiem jest nadwyżka budżetowa występująca w budżecie, w którym brakuje pieniędzy na bieżące wydatki. Choć to wydaje się kuriozalne i raczej nie spotka się tego fizycznie, ale w finansach samorządowych można taki efekt osiągnąć. Jak by to powiedzieć. Jest to magia liczb zapisanych w odpowiednich rubrykach. O tym zjawisku opowiemy jak już wcześniej pisaliśmy w oddzielnym tekście.

 

           Punkt dziewiąty to uchylenie uchwały o pobieraniu opłaty od posiadania psów. Naszym zdaniem to chyba tym razem najciekawsza z uchwał podjętych w trakcie XII sesji. Już tłumaczymy dlaczego. Otóż sama uchwała jest bardzo krótka i lakoniczna. Nie mniej lakoniczne jest jej uzasadnienie. Nad wszystkim w sumie można by przejść bez większego zastanowienia gdyby nie fakt, że na gminnym facebook-u zrobiono z niej wielką sprawę. Ta niby nic nieznacząca uchwała została przedstawiona jako przemyślane działanie mające wiele aspektów, które wszystkie zmierzają do dobrostanu piesków. Oczywiście samo likwidowanie opłat, jako płatnicy przyjmujemy pozytywnie, ale żeby zaraz z tego robić taki „PR”.  Skąd biorą się nasze wątpliwości  co do prawdziwych intencji likwidacji opłaty. Otóż wynikają z uzasadnienia owej uchwały, którego nie znajdziecie na BIP Małdyty. W uzasadnieniu jak „byk pisze”, że jest problem z jej egzekwowaniem. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że osoba odpowiadająca za realizację uchwały nie ma pomysłu na sposób ściągnięcia tej opłaty. Kto realizuje uchwały rady to Państwo wiecie. Jest to wójt, a robi to za pomocą swoich pracowników. Jak z tego wynika, jak nie wiem co zrobić żeby ściągnąć opłatę to ją zlikwiduję i będę miał z głowy problem, czyli sprawozdawczość z tym związaną, a przede wszystkim tłumaczenie dlaczego do budżetu nie wpływają pieniądze. Fajne jest sformułowanie: „Opłata wzbudza wiele kontrowersji wśród mieszkańców…”. Tak jakby były jakieś opłaty, które płacimy z uśmiechem na twarzy. Jak pisaliśmy o rozstrzygnięciu nadzorczym wojewody w sprawie opłat związanych z pochówkiem, to do dzisiaj jego treść nie została wprowadzona w życie. Dlaczego bo to by uszczupliło wpływy z opłat. Nieważne, że niezgodne z ustawą, co ostatnio orzekł Sąd Administracyjny w Olsztynie. Gdyby przyjąć za kryterium jakie ona budzi kontrowersje, to w zasadzie można na tej podstawie zlikwidować wszystkie opłaty i nawet podatki, bo te budzą dezaprobatę, a nie kontrowersje. Nie chodzi nam o to żeby opłata była, ale o uczciwe postawienie sprawy, że całe zamieszanie nie jest warte kwot wpływających do budżetu gminy. Dorabianie do tego ideologii, że to działanie ma zwiększyć ilość adopcji jest nieuczciwe intelektualnie i próbuje dorobić jakąś wzniosłą ideologię do zwykłego zaniechania pobierania opłaty, bo ktoś musiałby zapytać mieszkańca idącego z pieskiem czy zapłacił, a to psułoby wizerunek. Ta opłata nie dotyczyła rolników tylko tych, którzy mają pieski w domu dla przyjemności, a nie stróżowania. Rolnicy byli zwolnieni z tej opłaty. Kończąc ten temat. Miejmy nadzieję, że ktoś w przyszłym roku poda statystykę, z której będzie wynikało, że dzięki likwidacji opłaty chociaż jeden piesek ze schroniska znalazł dom w naszej gminie. Pewnie się nie dowiemy bo nie mamy statystyk, które by mówiły o ilości adopcji w trakcie funkcjonowania opłaty więc trudno się spodziewać żeby pojawiło się jakieś opracowanie dotyczące polepszenia tej statystyki związane ze zlikwidowaniem opłaty.

           Punkty od dziesiątego do dwunastego dotyczą jednego tematu. W wielkim skrócie. Ze względu na brak chętnych na stanowisko dyrektora przedszkola w Małdytach Pan Wójt znalazł inne rozwiązanie na znalezienie chętnego na wakujące stanowisko. W sumie to odrobinę dziwne, że w ostatnim czasie w przeciągu trochę ponad półtora roku na stanowisku dyrektora przedszkola nastąpiły trzy zmiany, a po rezygnacji ostatniej osoby już nikt nie aplikował w konkursie na bądź co bądź dyrektorskie stanowisko. To ciekawa i zaskakująca sytuacja, no ale może nie musimy wszystkiego rozumieć. W każdym razie rozwiązaniem problemu stało się połączenie szkoły podstawowej z przedszkolem w Małdytach. Utworzono w ten sposób zespół Szkolno-Przedszkolny w Małdytach, a to pociąga za sobą konieczność uchwalenia zmian sieci placówek oświatowych, a to z kolei  zmianę statutu gminy. Sprawą raczej techniczną staje się w związku z tym podjęcie uchwały o wspólnej obsłudze nowej jednostki organizacyjnej gminy. Swoją drogą ta nowa organizacja weszła w życie z pierwszym września a zmiany z nią związane dopiero uchwalane są teraz. Sugeruje to jak zawsze działanie wymuszone potrzebą chwili, żeby nie użyć bardziej adekwatnego określenia takiego działania. Należy pamiętać, że w związku z nowymi obowiązkami przydzielonymi dyrekcji szkoły nastąpiła korekta wynagrodzenia z tym związana. Tę część uchwał związanych z reorganizacją udało się wykonać na poprzedniej sesji.

           Punkt trzynasty to program współpracy z organizacjami pozarządowymi. Dla nas to punkt pechowy, to a propos tej trzynastki. Dlaczego pechowy? Bo w raporcie za zeszły rok z realizacji programu współpracy z organizacjami pozarządowymi, nie znaleźliśmy się jako RS MGM między wymienionymi jako działające NGO ( to skrót oznaczający organizację pozarządową, czyli po prostu stowarzyszenia obywateli ) na terenie gminy. Pewnie nas nie wymieniono bo oficjalnie działaliśmy od  niespełna dwóch i pół miesiąca i nikt w urzędzie gminy na pewno o nas nie słyszał, a nie dlatego że odrobinę denerwujemy Pana Wójta i Pana Przewodniczącego i większość Radnych. Mamy nadzieję, że w tym roku już będziemy wymienieni. Wracając do sedna. Program to głownie określenie priorytetów jakie ma gmina we współpracy z NGO i określenie środków na dofinansowanie zadań publicznych realizowanych na zlecenie gminy przez nie. Tutaj jest trochę rozbieżności. Jakich?  No niestety kwotowych. Otóż w przywołanej nowelizacji budżetu zapisane jest 72 tysiące złotych na współpracę z organizacjami pozarządowymi w 2025 roku. W przyjętym programie współpracy na rok 2025 pojawia się kwota 64 tysięcy złotych. Natomiast konkurs na realizację zadań publicznych przez NGO został rozpisany na 51 tysiące. Różnica między środkami zapisanymi w budżecie, a środkami przekazanymi organizacjom w ramach konkursu to 21 tyś. W tym miejscu pojawia się pytanie. Która kwota jest adekwatna do potrzeb zgłaszanych przez organizacje. Otóż żadna. Bo za każdym razem gdy składa się ofertę na realizację zadania przychodzi odpowiedź, że ze względu na ograniczone środki proponuje się realizację zadania w zmniejszonym zakresie finansowania. Dobrze, zgoda. Gmina ma taki budżet a nie inny, ale dlaczego nie realizuje się zaplanowanej kwoty w budżecie tylko ogranicza z 72 tysięcy do 51? Skoro założyliśmy w budżecie jakieś wydatki to chociaż je zrealizujmy. Przecież te pieniądze trafiają na zadania, z których korzystają nasi mieszkańcy. Notabene to my wpłaciliśmy te pieniądze do budżetu gminy. Może wpłacaliśmy je z większą chęcią, niż opłatę za pieski bo myśleliśmy, że wrócą do nas w formie zadania publicznego realizowanego przez nas samych, dla nas samych.  Wiecie co…..?  Szkoda drążyć ten temat.

          Poza planowanym porządkiem obrad w trakcie XII sesji wprowadzono pod obrady dwie uchwały. Jedna z nich dotyczyła ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w gminie. Ostatnio przez media ogólnokrajowe przetoczyła się dyskusja wywołana przez radę miasta stołecznego Warszawa,  która rozpatrywała wniosek o ograniczenie sprzedaży alkoholu w nocy. W skrócie, chodzi o to aby alkohol wolno było sprzedawać od godziny 6.00 do godziny 22.00. Nie wiemy jak brzmiał wniosek złożony w Małdytach i kto był jego autorem bo w uzasadnieniu pominięto całkowicie zawartość wniosku i jego autorów. Wiemy jedynie, że po obradach komisji na posiedzeniu wspólnym,  które było konieczne ze względu na złożoność problemu, tak jakby nie było obyczajem naszej rady gminy ciągłe spotykanie się i pracowanie na posiedzeniach wspólnych, rada gminy podjęła decyzję, że wszystko jest dobrze i nic nie trzeba zmieniać. Już tylko na marginesie powiemy, że ciekawe by było gdyby dyskusja odbyła się na sesji bo mieli byśmy możliwość zapoznania się z poglądami radnych na ten temat, o argumentacji za lub przeciw nawet nie wspomnimy. W każdym razie „nihil novi ”, czyli nic nowego w tej sprawie nie będzie bo wszystko według radnych jest w porządku. No może tylko mieszkający w pobliżu tych nocnych placówek na terenie gminy mają odrobinę tak zwanej rozrywki wysłuchując nocami mniej lub bardziej  wysublimowanych dyskusji opatrzonych partykułami wzmacniającymi. Czasami trafi się nawet jakiś mistrz kierownicy, który wyciska ile się da ze swojego BMW. Można też posłuchać w domu muzyki wydobywającej się z wnętrza samochodu jadącego na pierwszym biegu do momentu gdy silnik wychodzi z siebie. Swoją drogą to podziwiamy tego kto prowadzi samochód. Jak wytrzymać taki hałas. No, ale o gustach podobno się nie dyskutuje, a  i młodość ma swoje prawa. Człowiek musi bo się udusi i tyle. Najprawdopodobniej nikt z radnych nie mieszka w pobliżu „nocnego” i dlatego nie dostrzega problemu.

 

          Ostatnia uchwała dotyczyła uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego celem ochrony mieszkańców przed uciążliwymi inwestycjami. Wniosek w tej sprawie złożył Komitet Protestacyjny „Okolica Bez Odoru”. Jak łatwo się domyślić sprawa dotyczyła biometanowni w Kadziach.  Ludzie zrzeszeni w komitecie zwrócili się do rady gminy, która powinna reprezentować między innymi ich interesy, aby ta uchwaliła, że plan zagospodarowanie przestrzennego nie dopuszcza tam budowy inwestycji, której oni nie chcą. Oczywiście rada na wspólnym posiedzeniu komisji rozważyła problem i podjęła decyzję, której konsekwencją jest uchwała odrzucająca wniosek. W uzasadnieniu czytamy, że nie ma przesłanek merytorycznych i formalnych uzasadniających takie działanie wobec braku toczących się postępowań administracyjnych dotyczących lokalizacji inwestycji mogących oddziaływać na wskazanym obszarze. To zastanawiające, że rada 29 października  nie wiedziała o tym co było wiadome wszystkim od września bo jeden z inwestorów nie ukrywał tego faktu i mówił o tym oficjalnie. O czym pisaliśmy 25 września. Uzasadnienie uchwały zresztą nie odpowiada prawdzie bo dwa dni przed sesją do gminy wpłynął wniosek inwestora o rozpoczęcie postępowania w sprawie wydania uzgodnień dla  inwestycji potoczne nazywanej biometanownią w Kadziach.  Choćby w związku z tym rada powinna się wstrzymać z uchwałą, aby zapoznać się z wnioskiem lub chociaż zmienić uzasadnienie, żeby ludzi nie denerwować. Nie bardzo trafione byłoby tłumaczenie w tej sytuacji, że rada jeszcze nie wiedziała. Ktoś z Urzędu Gminy  powinien poinformować Pana Przewodniczącego, że wpłynął wniosek od inwestorów biometanowni, a ten mógłby wówczas wycofać uchwałę o odrzuceniu wniosku Okolicy Bez Odoru. Istnieje też możliwość, że miał taką wiedzę, a mimo to uchwały nie wycofał. Dlaczego tego nie zrobiono, sami sobie dopowiedzcie. Punkt drugi uzasadnienia mówiący o kosztach i priorytetach, które ma gmina wydaje się być już tylko kropką nad „i”. Tak czy tak rada mogła ludziom pomóc w tej sprawie, ale chyba w gronie członków rady nie ma zrozumienia dla argumentów podnoszonych przez mieszkańców tamtych okolic. W momencie pisania tego tekstu jesteśmy już na etapie analizy złożonego wniosku i załączonych do niego dokumentów. Postaramy się w oddzielnym tekście omówić co zmieniło się w projekcie tej inwestycji w stosunku do tego co było w umorzonym postępowaniu.

          Podsumowując XII sesję można śmiało powiedzieć, że nic przełomowego się nie wydarzyło. W zasadzie czytając co będzie tematyką rady można było obstawiać w ciemno jakie zapadną decyzje.  Trochę szkoda, że dyskusja odbywa się na posiedzeniach wspólnych komisji stałych rady gminy, a nie na sesji, tam gdzie powinna. Już to pisaliśmy, że posiedzenie wspólne jest tak naprawdę próbą generalną sesji. A sama sesja jest jedynie czymś w rodzaju oficjalnego „klepnięcia” tego co zostało ustalone wcześniej. Cisną się na usta inne słowa określające taki stan rzeczy, ale nie ma sensu podnoszenia temperatury sporu. Jak mawia Pan Prezes, to że różnimy się w poglądzie na transparentność podejmowania decyzji, jest oczywistą oczywistością. My całkiem inaczej widzimy zasady stanowienia prawa lokalnego i uważamy, że jako wyborcy powinniśmy mieć możliwość zobaczenia jak stanowione są uchwały i jak pracują nasi przedstawiciele. Zapewne istnieje pokusa myślenia u Radnych, że my ich nie wybraliśmy więc nie musimy wiedzieć jak pracują, a ci, którzy ich  wybrali nie wymagają od nich takiego działania. To byłby podstawowy błąd intelektualny w postrzeganiu swojej funkcji. Radni i wójt po wyborze przestają być reprezentantami swoich wyborców. Stają się reprezentantami całej społeczności więc i tych, którzy ich nie chcieli. Niestety tak to jest urządzone w demokracji. Mówiliśmy o tym zawsze. W odpowiedzi widzimy jedynie niezachwiany marsz w wyznaczonym kierunku przez większość w radzie. Już nam kiedyś powiedziano, że inaczej się rządzić nie da. Ludzie zawsze czegoś chcą i ktoś musi  to trzymać w garści. Ktoś musi powiedzieć ty dostaniesz, ty nie, a ty zamknij buzię. W tym miejscu właśnie rysuje się podział miedzy nami, a zarządzającymi gminą. My uważamy, że mimo wszystko ludziom trzeba mówić o wszystkim i ich słuchać. Nasi adwersarze są za rządami silnej ręki i ograniczaniem się do minimalnego przekazu. Kiedyś mówiło się, że im mniej wiesz tym krócej siedzisz. Dzisiaj sparafrazowalibyśmy  to powiedzenie, że im mniej wiesz tym spokojniej żyjesz. Tylko czy po trzydziestu pięciu latach wolnej Polski tego chcemy? Czy aby na pewno każdy z nas jest zadowolony, że nikt go nie zaprasza do współdecydownia. Czy mamy żyć zgodnie z hasłem: „Głosujcie i nie przeszkadzajcie”. Jak zawsze odpowiedź na te i szereg innych pytań, które pojawiają się w Waszych głowach pozostawiamy Waszym wyborom. Nam się tylko marzy, aby prawo prawem było, a sprawiedliwość sprawiedliwością. Czego Państwu i sobie życzymy.