Czyli jak strażacy ochotnicy remizę w Małdytach „otwierali”.
Uroczystości związane z zakończeniem modernizacji strażnicy Ochotniczej Straży Pożarnej w Małdytach to najprawdopodobniej największe wydarzenie tego typu w bieżącym roku. Oficjalny przekaz medialny skupił się na wielkim sukcesie i metamorfozie obiektu z 1987 roku w nowoczesną strażnicę połączoną ze świetlicą wiejską. Jednak chłodna analiza faktów oraz kadrów z oficjalnego filmu promocyjnego wlewa do tej beczki miodu odrobinę dziegciu. To że oficjalny przekaz skupia się wyłącznie na pozytywach w sumie nie dziwi, ale że słońcem wokół którego kręci się cała narracja nie są strażacy ochotnicy, niestety powoduje absmak odbiorców .
Sama uroczystość otwarcia stała się jednak czymś więcej niż zakończeniem inwestycji. Była nie tylko prezentacją jej efektów, ale głównie promocją jednej osoby. Poszczególne elementy samej uroczystości i materiałów promocyjnych prowadziły obserwatora do wniosku, że to wszystko co się wydarzyło było możliwe nie dzięki temu, iż w Małdytach są ludzie, którzy utożsamiają się z OSP Małdyty, że tworzyli ją przez dziesięciolecia i obecnie, że to mieszkańcy stanowią o sile strażaków ochotników, tylko wszystko było możliwe dzięki osobistemu udziałowi i zaangażowaniu w przedsięwzięcie pana Wójta. Sam pan Wójt w oficjalnym przemówieniu w trakcie podziękowań nie poświęcił strażakom ochotnikom ani jednego słowa, tak jakby mogła istnieć OSP bez ludzi, a o jej istnieniu świadczyli nie ludzie tylko samochody, mury i to że on to wszystko uczynił.
Symbolem tego jest pamiątkowa, czarna, kamienna tablica przymocowana do kilkutonowego kamienia ustawionego przed strażnicą. Tak jakby masa tego głazu i słowa wyryte na tablicy , a zwłaszcza nazwisko, które się na niej znalazło miało, nigdy nie zaginąć. Wielki kamień, wielka strażnica i wielki człowiek. Aż ciśnie się na usta pytanie, czy to nie jest już megalomania? O takcie i dobrym smaku nie wspomnimy. Choć pierwotnie remiza powstała dzięki społecznemu zaangażowaniu mieszkańców, a obecny obiekt służy strażakom-ochotnikom, na tablicy nie znalazło się nazwisko żadnego przedstawiciela OSP Małdyty ani osób, które przez lata budowały historię tej jednostki. Jedyną osobą wymienioną z imienia i nazwiska został urzędujący Wójt Gminy Małdyty Marcin Krajewski. Sam fakt powstania tablicy pamiątkowej nie budzi niczyjego sprzeciwu. Podobne tablice spotkać można w wielu miejscach. Jednak w tym przypadku trudno nie postawić pytania, czy tablica nie powinna jednak upamiętniać dorobek społeczności strażackiej i historię jednostki OSP.
W filmiku promującym uroczystość można dopatrzyć się innych zabiegów personalizacji sukcesu związanego z otwarciem strażnicy. W jednym z ujęć ze środka strażnicy kamera zatrzymuje się na szatni bojowej strażaków, pokazując szafkę oznaczoną napisem „MARCIN WÓJT”, w której umieszczono strażacki hełm. W tym miejscu rodzi się naturalne pytanie w ilu akcjach strażaków ochotników z Małdyt Wójt brał udział, że posiada swoją szafkę.Jeżeli nawet wziąć to za jakąś próbę uhonorowania pana Wójta, to ktoś zadbał aby pojawiło się słowo wójt bo inaczej widz by się nie domyślił o kogo chodzi,choć dumna twarz wskazującego na szafkę nie pozostawia wątpliwości co do właściciela. Szatnia bojowa jest bowiem przestrzenią przeznaczoną przede wszystkim dla druhów przygotowujących się do wyjazdów na akcje, więc tworzenie w niej miejsca uhonorowania kogokolwiek wydaje się dziwne, ale może różne rzeczy różnych ludzi dziwią. Szatnia bojowa ma zapewnić gotowość operacyjną jednostki, a nie pełnić funkcję ekspozycji czy miejsca wyróżnienia.
Na tym nie kończy się jednak symbolika sukcesu jednej osoby. Warto zwrócić uwagę również na przebieg uroczystości. Była ulubiona, pojawiająca się wszędzie gdzie jest pan Wójt, oficjalna mównica gminna, zapewne mająca podkreślać rangę osoby za nią stojącej. Oczywiście zza owej mównicy były podziękowania koncentrujące się przede wszystkim na osobie gospodarza gminy. W tę narrację wpisywało się również wystąpienie prezesa OSP Małdyty, który w bardzo osobisty sposób dziękował Wójtowi za strażnicę. Społeczność strażaków ochotników, dzięki którym jednostka funkcjonuje od wielu lat i dzięki którym strażnica w ogóle jest komukolwiek potrzebna została tylko marginesem.
Każdy pojedynczy element sam w sobie w zasadzie nie stwarza większego problemu.Dopiero gdy wszystkie elementy – tablica, film promocyjny, przemówienia i wyróżnienia – zaczynają tworzyć integralny przekaz, w którym głównym bohaterem wydarzenia staje się osoba sprawująca urząd, a nie strażacy ochotnicy i mieszkańcy, dla których ta inwestycja została zrealizowana, zaczyna pojawiać się problem wizerunkowy. Właśnie ten sposób prowadzenia narracji w trakcie uroczystości i w promocyjnym filmiku sprawia, że otwarcie remizy stało się przedmiotem publicznej dyskusji o granicach personalizacji sukcesu.
W tym miejscu jedna dygresja. Na podstawie ustawy o samorządzie terytorialnym to Wójt osobiście odpowiada za realizację zadań związanych z ochroną przeciwpożarową w gminie. Jest to odpowiedzialność karna, cywilna oraz administracyjna. Żeby dopełnić obraz, to robi to w ramach obowiązków służbowych, za które pobiera najwyższe wynagrodzenie w urzędzie gminy. Tutaj pytanie retoryczne. Czy za wykonanie swoich obowiązków wynikających ze stosunku pracy, ktoś z Was otrzymuje podziękowania od swojego pracodawcy przy każdej możliwej okazji?
Kolejnym elementem budzącym pytania natury etycznej i organizacyjnej jest kwestia funkcjonowania nowo otwartej świetlicy na piętrze budynku. Z oficjalnej mównicy podczas uroczystości przemawiała pani Monika Kaca, Przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich „Małdycianki”. Sama obecność przedstawicielki KGW nie dziwi. Organizacja ma mieć, a raczej ma ale o tym później, swoją siedzibę w świetlicy. Problem w tym ,że świetlica wiejska nie powstała dla pani Moniki Kaca i jej KGW. Świetlica wiejska jest obiektem publicznym przeznaczonym do zaspokajania potrzeb całej społeczności sołectwa. Nie została utworzona dla jednej organizacji, lecz powinna służyć wszystkim mieszkańcom oraz organizacjom działającym na terenie sołectwa, zgodnie z zasadami określonymi przez gminę i sołectwo, więc z jakiego powodu podziękowania składa właśnie przewodnicząca KGW „Małdycianki” w imieniu wszystkich ewentualnych użytkowników. Rodzi się pytanie kto i z kim konsultował taki wybór. Gdzie byli przedstawiciele pozostałych organizacji działających w sołectwie Małdyty.
Niestety postronny obserwator tylko przypadkiem zobaczył jedyną przedstawicielkę społeczności lokalnej panią Monikę Kaca, ale to zapewne takie całkowicie przypadkowe zdarzenie, nie związane w żaden sposób z promocją jej osoby i jej pozostawaniem w związku partnerskim z naszym włodarzem. Nie żeby się czepiać czyjegoś życia prywatnego, to nas wręcz nie interesuje, ale pani Kierownik USC pojawia się w trakcie wielu oficjalnych uroczystości w naszej gminie i nie jest to związane z jej pracą zawodową. Stąd naturalnie rodzi się pytanie dlaczego jest tak eksponowana w przestrzeni publicznej. O pozostałych aspektach tej sytuacji pisaliśmy w innym tekście.
Niezwykle ciekawym elementem okazały się również oficjalne pamiątkowe statuetki wręczane podczas uroczystości. Przedstawiają one dwie dłonie splecione w uścisku i są bardzo zbliżone do logotypu, którym od wyborów samorządowych w 2024 roku posługuje się Ruch Społeczny „Mieszkańcy Gminy Małdyty”. Sam motyw uścisku dłoni jest oczywiście symbolem uniwersalnym i powszechnie wykorzystywanym. Trudno jednak nie zauważyć podobieństwa do znaku graficznego od dwóch lat obecnego w przestrzeni publicznej, jako symbol naszego stowarzyszenia. Bez względu na to, czy był to świadomy wybór, czy efekt przypadku, to przyznacie Państwo, trudno tego nie odnotować. Swoją drogą ciekawe jaka by była reakcja pana Wójta gdyby ktoś użył motywu przewodniego loga gminy w taki sposób na swój użytek. O dobrym smaku jak zawsze nie ma co wspominać.
W szerszym kontekście wpisuje się to w zauważalny od wyborów trend komunikacyjny gminy Małdyty. Coraz częściej w oficjalnych przekazach pochodzących z Urzędu Gminy Małdyty pojawia się zwrot „Drodzy” lub „Szanowni Mieszkańcy Gminy Małdyty”, który nieodparcie kojarzy się z działalnością i nazwą naszego ruchu. Nie stanowi to oczywiście niczyjej wyłącznej własności, pokazuje jednak, że język komunikacji lokalnej ulega zmianom a granice pomiędzy przekazem merytorycznym i politycznym stają się coraz mniej dostrzegalne.
Całość wydarzenia została wzmocniona obecnością parlamentarzystów reprezentujących różne środowiska polityczne. Przy symbolicznym przecięciu wstęgi stanęli między innymi posłowie Andrzej Śliwka, Robert Gontarz oraz Stanisław Gorczyca. Jak zawsze centralne miejsce zajął pan Wójt, natomiast druh Klimbejn prawdziwy budowniczy remizy z 1987 roku, ledwie się wcisnął z boku między innych przecinających.Dla jednych obecność polityków to wyraz ponadpartyjnego poparcia dla ważnej inwestycji, dla innych przykład tego, że lokalne wydarzenie stało się dowodem swego rodzaju ekumeniczności pana Wójta. Pan wójt w spontanicznych wypowiedziach lubi takie grona określać mianem „przyjaciele”. W tych okolicznościach dodatkowego znaczenia nabrał facebook-owy wpis posła Andrzeja Śliwki, który przypomniał, że inwestycja została dofinansowana kwotą 1,8 mln zł z Rządowego Programu Polski Ład dzięki rządowi PiS. Pokazało to, że w sukcesie tej inwestycji partycypowało wiele środowisk nie tylko Wójt Gminy Małdyty.
Z planów inwestycyjnych Gminy Małdyty nie wynika że proces budowlany i procedury odbiorowe miały trwać blisko trzy lata. Sytuacja, w której druhowie stacjonowali w garażach na parterze już od zeszłego roku, nie wynikała z planowanej strategii. Drugim faktem jest to, że strażacy gnieździli się w garażo-warsztacie na bazie Agro Małdyty. Wóz bojowy stacjonował w garażu, a reszta sprzętu pod chmurką na terenie bazy. W tym miejscu posiłkujemy się „informacjami pochodzącymi od społeczności lokalnej”. Wynika z nich, że po zmianach właścicielskich w Agro powstał nieokreślony problem, którego efektem było nagłe przeniesienie się strażaków do jeszcze nieukończonej strażnicy. W tym czasie wokół strażnicy stało jeszcze ogrodzenie budowlane. Oczywiście w oficjalnym przekazie nie znajdziecie ani słowa na ten temat, choć nieoficjalnie jak zawsze co nieco wiadomo, bo nic nie dzieje się w próżni. Zawsze ktoś coś słyszał lub widział.
W każdym razie po trzech latach inwestycję wreszcie udało się „otworzyć” mimo, że tak naprawdę i KGW „Małdycianki” i OSP Małdyty użytkowały ją od roku. Swoją drogą ciekawe czy ten roczny poślizg w otwarciu nie miał związku z budowaniem nadwyżki budżetowej z lat poprzednich. Jak się to robi i dlaczego pisaliśmy w innych tekstach. Można by w sumie powiedzieć, że każdy problem można przekuć w sukces. To tylko kwestia dobrego „kowala”.
Patrząc na całą uroczystość z pewnego dystansu, trudno oprzeć się wrażeniu, że otwarcie remizy było nie tylko zakończeniem ważnej inwestycji budowlanej, ale również przykładem sposobu prowadzenia współczesnej polityki lokalnej. Nie chodzi wyłącznie o to, kto przeciął wstęgę czy kto odebrał podziękowania. Znacznie ważniejsze jest to, jaki przekaz pozostał po zakończeniu uroczystości.
Największym sukcesem tej inwestycji nie jest czarna kamienna tablica ze złotymi zgłoskami, ani film promocyjny, ani liczba zaproszonych gości. Największym sukcesem jest to, że mieszkańcy Małdyt zyskali nowoczesną strażnicę, a strażacy lepsze warunki do pełnienia swojej służby. Tym bardziej warto postawić pytanie, czy podczas jej otwarcia zachowano właściwe proporcje między uhonorowaniem osób pełniących funkcje publiczne, a uhonorowaniem tych, którzy od lat tworzą miejscową Ochotniczą Straż Pożarną. Czy nie była to stosowna okazja, aby podziękować druhom, którzy budowali siłę Małdyckiej i gminnej OSP. Czy przypadkiem nie była to najlepsza okazja aby postawić ich przed szeregiem aspirujących do bycia historią gminy i podziękowania za ponadstandardowe zaangażowanie w życie gminy i bezpieczeństwo jej mieszkańców. To pytanie retoryczne i nie oczekujemy odpowiedzi.
Gmina nie jest niczyją własnością personalną, jest własnością społeczności gminy Małdyty. Wójt i radni są wybierani do zarządzania gminą na określony czas. Prawdziwymi gospodarzami gminy pozostają przede wszystkim jej mieszkańcy. To oni finansują inwestycje ze swoich podatków, wybierają swoje władze i tworzą lokalną wspólnotę. Nawet „Polski Ład” to pieniądze podatników, a nie manna z nieba i nikt jej nie załatwił tylko ludzie wypracowali ją ciężką pracą, od której zapłacili podatki. Strażnica OSP również nie jest pomnikiem urzędu, ani pojedynczego samorządowca. Jest miejscem służby ludzi, którzy bez względu na poglądy polityczne wyjeżdżają do pożarów, wypadków i innych zdarzeń losowych, często narażając własne zdrowie i życie, poświęcając czas, który był przeznaczony dla bliskich.
Jeżeli więc po zakończeniu uroczystości w przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o tablicę z wypisanym złotymi literami nazwiskiem wójta, podpisaną szafkę z hełmem, symbolikę filmu promocyjnego oznacza to, że uwaga opinii publicznej została skierowana na coś innego niż sama strażnica i święto OSP, a przecież to nie nazwiska polityków i samorządowców powinny pozostać najtrwalszą pamiątką po tej inwestycji. Najważniejszym jej symbolem powinni pozostać druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej i mieszkańcy Gminy Małdyty, bo to oni są prawdziwymi fundatorami wszystkiego w gminie i gospodarzami tego miejsca.




