Proszę Państwa do tej pory zazwyczaj sprzeczaliśmy się z władzami gminy o sprawy prawne. Pytaliśmy o długi. Pytaliśmy się o deficyt. Mieliśmy uwagi do sposobu pracy rady gminy i wielu różnych spraw związanych z przepisami, ustawami i zarządzeniami. Tym razem z konieczności zajmiemy się sprawą o podłożu obyczajowym. Już wcześniej mieliśmy zająć się skargą na działalność Kierownika GOPS Pana Ariela Dołęgowskiego działającego jako pracownik socjalny z upoważnienia Pana Wójta Marcina Krajewskiego, jak głosi czerwona pieczątka na dokumentach przez niego podpisanych, które otrzymaliśmy jako materiały do napisania tekstu. 

         W tekście z cyklu „Wieści z Urzędu Gminy Małdyty, w którym wspomnieliśmy o sprawie w związku z XI sesją Rady Gminy Małdyty, ponieważ ta swoją uchwałą usankcjonowała zwykłe plotki jako dowody w odpowiedzi na skargę Pana Zenona Wilczewskiego na działania Kierownika GOPS Małdyty. Do tej pory nie używaliśmy nazwisk osób, których dotyczą te wydarzenia. Teraz otrzymaliśmy prośbę o zajęcie się sprawą i dlatego będziemy używali imion i nazwisk osób będących bohaterami naszego tekstu.

         W naszej gminie, w miejscowości Kadzie mieszka Pan Zenon Wilczewski. Jest to człowiek samotny, mający duże problemy z poruszaniem się wynikające z uszkodzenia stawu biodrowego, przez co jest uzależniony od sąsiedzkiej pomocy. Pan Zenon ma ponad siedemdziesiąt lat. Wiek i stan zdrowia predysponują go do korzystania ze wsparcia przez GOPS. W związku z tym zawnioskował on do gminnej placówki pomocy społecznej o wsparcie i w dniu dwudziestym drugim stycznia dwa tysiące dwudziestego piątego roku, otrzymał je w formie asystenta osoby niepełnosprawnej z rządowego programu asystencji z edycji na rok 2025. Asystentką pana Zenona została Pani Bożena Adamczyk, a zakres świadczenia opiewał na 360 godzin asystencji w skali roku. Jak łatwo policzyć mniej więcej jedną godzinę dziennie.  Jak wynika z naszych rozmów z obydwojgiem Państwa obie strony były zadowolone z takiego obrotu sprawy. Pan Zenon i tak korzystał z pomocy swojej sąsiadki, a pani Bożena miała dodatkowy grosz do swojej nie za wysokiej renty zdrowotnej. Oboje Państwo znają się od lat. Pani Bożena to Sołtys Sołectwa Kadzie.

Osoba energiczna, czasem może biorąca zbyt wiele na swoje barki z poczucia obowiązku i ludzkiej wrażliwości. Znająca smak trudu i znoju życia, które ją nie rozpieszczało. Na co dzień mimo wieku nadal pracująca w pobliskim zakładzie i opiekująca się obłożnie chorym bratem, którego  dla zwykłej wygody sprawowania opieki, przyjęła pod swój dach. Prowadzi własne gospodarstwo domowe. Ma kury i kilka piesków, które jeżdżą z nią skuterem. Pan Zenon to były rolnik, który przez lata ciężko pracował na swoim gospodarstwie dopóki zdrowie pozwalało. Oboje Państwo są bardzo rozgoryczeni i opowiadając nam tę historię wyraźnie są targani wewnętrznymi emocjami. Pan Zenon opowiadał nam  przy okazji spotkania w sprawie swojej skargi o ciężkich doświadczeniach, których  życie mu nie szczędziło. Chwilami zawieszał głos, a oczy zaczynały wypełniać się łzami, nad którymi jednak starał się panować. Wskazuje to wyraźnie na duże emocje związane ze sprawą. 

Zresztą podobny przebieg miała też rozmowa z Panią Bożeną, która wydaje się być bardzo dziarską osobą, ale opowiadając o pomówieniach jakie zostały skierowane pod jej adresem w związku z opieką nad Panem Zenkiem, głos zaczynał i jej drżeć, a słowa więzły w gardle. Wracając jednak do sprawy asystencji, to tak się jakoś złożyło, że Pani Bożena i Pan Zenon najwyraźniej darzą się wzajemną sympatią i zaufaniem, co w sytuacji gdy bądź co bądź że Pan Zenon musiał do swojego prywatnego życia wpuścić postronną osobę staje się wielką  zaletą.  Znalezienie  kogoś kto takiego zajęcia nie będzie  traktował  jako źródła dodatkowego dochodu i to jeszcze w tak bliskim sąsiedztwie powinno dla GOPS być wielkim atutem, ale jak się miało okazać jednak nie koniecznie. Jak to się mówi, „dobrzy ludzie” w takim postępowaniu Pani Bożeny dopatrzyli się jednak całkowicie czegoś innego i o ironio losu niestosownego. Z tego co pan Zenon nam opowiedział to wielu, nawet jemu bliskich ludzi, zaczęło zazdrościć mu takiej sytuacji, czego nie omieszkali zakomunikować. Najgorsze, że ten tak zwany komunikat dotarł nie tylko do pana Zenka ale i do samego urzędu gminy, a to oczywiście uruchomiło maszynę urzędniczą której młyny jak już ruszą to choć są bardzo powolne, to również trudne do zatrzymania.  Najwyraźniej „dobrzy ludzie”  nie byli w stanie zaakceptować, że ktoś może opiekować się drugą osobą w taki sposób bo uważa, że tak należy. Nikomu nie przyszło do głowy że to empatia w czystej postaci , a może po prostu nie ma takiego słowa w ich słowniku.  Łatwiej jest uwierzyć w najbardziej chamskie i sprośne insynuacje niż w to, że człowiek pomaga drugiemu bo tak trzeba.  To zaskakujące, choć z posiadanego doświadczenia życiowego może nie aż tak, że w katolickim kraju, którego mieszkańcy szczycą się niezachwianą wiarą nikt nie stosuje się do nauki kościoła, który wyraźnie wskazuje, że pomoc bliźniemu powinna być najważniejsza. Nie jesteśmy znawcami Pisma Świętego, ale ile to razy w kościele słyszeliśmy słowa z Ewangelii Świętego Mateusza: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Wszyscy w kościele stoją z pobożnymi minami na twarzach, a po mszy to siódme niebo nienawiści, obsobaczyć ich i już. Można odnieść wręcz wrażenie z treści rozmowy z panią Bożeną, że im bardziej się starała tym gorzej dla niej bo potwierdzało to nie wiadomo czym podsycane przekonanie, że tylko za pieniądze by się tak nie starała. O ile można przyjąć do wiadomości, że ludzie różne rzeczy mówią i nie bardzo stronią od wypowiadania się  na temat kto z kim i co robi, a w dodatku za państwowe pieniądze z GOPS-u, to bardzo trudno pogodzić się, że podobne standardy stosują pracownicy socjalni naszej gminy. W dodatku Pan Wójt z Panem Przewodniczącym Rady Gminy Małdyty wspierają ich w tym postępowaniu, a jak wspierają  to zaraz wyjaśnimy.

       Konia z rzędem temu kto znajdzie w ustawie o pomocy społecznej choć słowo o uprawnieniu do oceniania czy ktoś z kimś żyje w związku emocjonalnym, platonicznym, a już na pewno nie ma nic o związku seksualnym. Owszem pracownik powinien przeprowadzać wywiad środowiskowy, ale nie może on w żaden sposób prowadzić do uzyskania informacji o obyczajowości, czy mówiąc wprost kto z kim utrzymuje stosunki intymne. Zakres wywiadu środowiskowego reguluje rozporządzenie Ministra Rodziny i Polityki Społecznej.

        Z tego co powiedziała nam pani Bożena to została posądzona o to, że sypia w domu Pana Zenona co miało być jednocześnie dowodem na prowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego.  To z kolei stało się podstawą do oskarżeń, że oboje państwo działając wspólnie, przez rzeczone zamieszkiwanie de facto razem dopuścili się wyłudzenia nienależnego świadczenia asystencji z GOPS-u.  Z tego co wiemy Pan Kierownik Ariel Dołęgowski tak zaangażował się w ściganie winnych wyłudzenia, że głośno oskarżał Pana Zenona o złamanie zasad przyznawania asystenta.  Co ciekawe według rozporządzenia wywiad środowiskowy powinien być prowadzony w miejscu zamieszkania osoby starającej się o świadczenie, a Pan kierownik wzywał Pana Zenka na rozmowy do siedziby GOPS w Małdytach pod groźbą kary pieniężnej od 50 do 200 zł. Z opowiadań obojga wynikało, że w trakcie rozmowy mieli oni odczucie przesłuchania i to na rzecz organów ścigania, które przeprowadził Pan Kierownik. Można z tego domniemywać w jakiej atmosferze był prowadzony ten wywiad środowiskowy, bo pracownik socjalny nie posiada żadnych uprawnień śledczych.  Wywiad środowiskowy jest dobrowolną rozmową, dzięki której ustala się potrzeby osoby potrzebującej pomocy. Przesłuchanie to jednak całkiem inny typ rozmowy, która obwarowana jest wieloma zapisami kodeksowymi i zobowiązuje do odpowiadania na zadane pytania. Nawet jeżeli oboje Państwo źle odczytali intencje, to pan Kierownik w żaden sposób nie wyprowadził ich z błędu a z opowieści o samej rozmowie można odnieść wrażenie, że skrzętnie skorzystał z takiego postrzegania sytuacji w jakiej oboje Państwo się znaleźli. Po tych wszystkich rozmowo-przesłuchaniach i wszystkich podjętych działaniach wyjaśniających Pan kierownik, na podstawie pozyskanych informacji od społeczności lokalnej wstrzymał wsparcie asystenta dla Pana Zenka w osobie pani Bożeny.  W każdym bądź razie, gdy emocje już opadły i na spokojnie w domu Pan Zenon przemyślał wszystkie wydarzenia, postanowił złożyć skargę na Pana Kierownika GOPS w Małdytach do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Elblągu. SKO skierowało ją do Rady Gminy Małdyty jako właściwego organu nadzorującego Wójta, który odpowiada za politykę socjalną w gminie Małdyty, a robi to przy pomocy GOPS. Tu koło się zamknęło.

        Skąd porównanie do błędnego koła? Stąd, że plotka trafiła do urzędu gminy i koniec końców skarga wywołana tą plotką trafiła do miejsca, w którym zainicjowano cały proces, który zakończył się odebraniem asystenta panu Zenkowi. Komisja skarg rady gminy zabrała się za wyjaśnianie wszystkiego i jak sądzicie, jaka była jej konkluzja? Oczywiście oddalenie skargi, bo zdaniem członków komisji pan Kierownik wykazał się właściwą etyką zawodową i postępowaniem w stosunku do ludzi, którymi miał się opiekować z ramienia gminy Małdyty.    To, że Pani Bożena i Pan Zenon mają zgoła inną ocenę wydarzeń komisja pominęła nie zapraszając ich na rozmowę, natomiast Panu kierownikowi pozwolono w ramach prac komisji przedstawić swoją wersję wydarzeń co pokazuje, że obie strony nie były jednakowo traktowane. W uzasadnieniu odrzucenia skargi są oczywiście argumenty podane przez kierownika, które w jego przekonaniu uzasadniają i decyzję, i sposób postępowania. Nie będziemy ich cytowali są w załączniku do niniejszego tekstu. Jednak jedno sformułowanie przykuło naszą uwagę i dlatego je zacytujemy.

 „Informacji napływających od środowiska lokalnego”

        Rada Gminy Małdyty przegłosowując taką treść uchwały, której integralną częścią jest uzasadnienie, z którego pochodzi to sformułowanie usankcjonowała plotki, jako dowody będące podstawą do podejmowania uchwał.  Co to oznacza? Oznacza to, że każdy kto będzie chciał powołać się na plotki w swoich wypowiedziach, powinien powiedzieć, że jego wypowiedź jest oparta, na informacjach od środowiska lokalnego, żeby czuć się zwolnionym z odpowiedzialności karnej o pomówienia. Od dnia 27.08.2025 roku każdy kto się chce wypowiedzieć na temat dóbr osobistych osób pełniących funkcje organu gminy i ich pozostawania w stosunku prywatnym i służbowej zależności wystarczy, że użyje takiej formy słownej, a nikt nie może im nic zarzucić, bo rada gminy usankcjonowała taki stan jako zgodny z prawem podejmując uchwałę. Uznała też, że takie informacje stanowią podstawę do podejmowania uchwał rady gminy broniącą osobę zaufania publicznego, która nie zachowała elementarnych zasad etyki zawodowej przy wykonywaniu swojej pracy.

          Powstaje więc pytanie czy to co zarzuca Pan kierownik obojgu bohaterom naszego tekstu ma uzasadnienie w rządowym programie asystencji na rok 2025. W samym programie zapisane jest, że asystentem nie może być członek rodziny, opiekun prawny i osoba zamieszkująca razem z osobą niepełnosprawną. Przejrzeliśmy szereg portali zajmujących się tą problematyką. Zaglądaliśmy na strony samorządów i nie można nigdzie znaleźć takiej interpretacji jaką w uzasadnieniu przedstawia komisja zapewne na podstawie informacji jakie przekazał kierownik GOPS Małdyty. Jeden akapit uzasadnienia brzmi:

„W związku z informacjami napływającymi ze środowiska lokalnego oraz uzyskanymi w toku czynności wyjaśniających, pojawiła się wątpliwość co do faktycznej relacji łączącej Pana Wilczewskiego i Panią Adamczyk. Z uzyskanych relacji wynika, że mogą oni pozostawać w nieformalnym związku partnerskim.”

Przeanalizujmy co wynika ze słów zawartych w tym fragmencie uzasadnienia decyzji o oddaleniu zarzutów. Po pierwsze sformułowanie „informacjami napływającymi ze środowiska lokalnego” jest po prostu ładnym określeniem zwykłych plotek, których jest wiele w tak zwanej przestrzeni publicznej i jeżeli nie ma twardych dowodów stają się zwykłymi pomówieniami, za które na przykład Pan Wójt zwykł pozywać ludzi do sądu. Po drugie użycie słów „wątpliwość” i „mogą” określa, że używający ich nie jest pewny posiadanych informacji więc w trybie przypuszczającym stawia nieudowodnione tezy.

Po trzecie, dlaczego pan Kierownik używa nazwy „nieformalny związek partnerski”, a nie związek emocjonalny czy seksualny, czy relacji wykraczających poza zwyczajowe kontakty między asystentem a osobą niepełnosprawną. Odpowiedź jest dosyć prosta. Ponieważ definicja związku partnerskiego czy nieformalnego zawiera w sobie wspólne zamieszkiwanie co z kolei pojawia się w przeciwwskazaniu do bycia asystentem. Taki zabieg retoryczny ma prowadzić do uzasadnienia, dlaczego Pan Zenon i Pani Bożena popełnili przestępstwo.

 

Podsumowując.  „Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły” cytując ostatni wers bajki „Przyjaciele” Ignacego Krasickiego.  Gdy do tego dodać jeszcze poczucie zemsty za niepoddawanie się lokalnej władzy przez Panią Bożenę Adamczyk, bo tak odbiera tę sytuację Pani Bożena, to obraz naszej gminy rysuje się raczej w ciemnych kolorach.  Czytając argumenty z uzasadnienia odrzucenia skargi kojarzy się nam raczej  z działaniem amerykańskich służb socjalnych czy emigracyjnych, które posiadają uprawnienia porównywalne z policją i mogą prowadzić rewizje, przesłuchania, mogą wchodzić do domów w przypadku uzasadnionej potrzeby, co często widzimy w filmach, a nie działania pracownika socjalnego, który cytując ustawę powinien : kierować się zasadami etyki zawodowej; kierować się zasadą dobra osób i rodzin, którym służy, poszanowania ich godności i prawa tych osób do samostanowienia; przeciwdziałać praktykom niehumanitarnym i dyskryminującym osobę, rodzinę, grupę lub społeczność. Co o tym wszystkim myśleć jak zawsze pozostawiamy Wam. My mamy wiele uzasadnionych wątpliwości i gdybyśmy mieli decydować, to ewidentnie poszlibyśmy za przykładem pana Wójta Krajewskiego i pozwali do sądu osoby, które bezpodstawnie nas obwiniły na podstawie plotek.