Trochę trwało, nim zapadła decyzja, aby jednak podjąć polemikę z jednym z komentatorów naszych postów. Chodzi nam o komentarz pana Przemysława Rolki pod postem z dnia 23 stycznia 2026 pod tytułem: „Jak się jeździ po gminie Małdyty”.
Dla tych, którzy nie czytali komentarza pod postem, przedstawiamy jego kompletny cytat w oryginalnym brzmieniu i pisowni:
„Widzę że każdy ma pretensje tylko do wójta… Ktoś tam wygrał przetarg na to w naszej gminie… Nie wiem kto, nie wnikam… Na pewno w gminie jest jakiś pracownik, żeby to kontrolował i nie spełnia swoich obowiązków, żeby to sprawdzić… Nie oczerniać od razu wójta… Mówicie o innych gminach… Trafiła się rzetelna firma i jest git… Ta opozycja jest tylko od tego, żeby oczerniać wójta i nic więcej…. Są firmy, co wygrały przetarg i do nich się czepiać… A MI TAM NIE PRZESZKADZA JEŹDZIĆ OSTROŻNIE I TYLE… JEST ZIMA, TO MUSI BYĆ ZIMNO, TO JEST ODWIECZNE PRAWO NATURY… W KOŃCU ZIMA OD KILKU LAT I TRAGIĘ MACIE…”
Po przeczytaniu postu trochę zaniemówiliśmy i musieliśmy przedyskutować w swoim gronie, czy dobrze zrozumieliśmy, co pan Rolka napisał. Już tłumaczymy dlaczego. Otóż podstawowym zarzutem komentarza było to, że opozycja „oczernia” pana wójta (Marcina Krajewskiego – przypis redakcyjny), a pan Rolka w swoim przekonaniu wystąpił w jego obronie. Pytanie czy aby na pewno? Czytając komentarz pana Rolki zauważyliśmy, że jako RS Mieszkańcy Gminy Małdyty nie postawiliśmy nigdy w żadnym z naszych tekstów w takiej skali zarzutów panu wójtowi i jego urzędnikom, nie wspominając o wykonawcach usług dla Urzędu Gminy Małdyty.
Przeanalizujmy zatem, co pan Rolka napisał i co to implikuje, czyli co zawarte jest w jego komentarzu.
Cytat: „Widzę, że każdy ma pretensje tylko do wójta…”. My nie piszemy, że wójt odpowiada za wszystkie drogi, wręcz przeciwnie – piszemy, że „…wiemy, że nie za wszystkie drogi odpowiada lokalny samorząd…”. Czyli nie każdy uważa, że pan wójt odpowiada za wszystko. Nie personalizujemy uwag, bo i tu kolejny cytat: „Zastanawia nas jedynie ogólne zjawisko, dlaczego inne samorządy radzą sobie z takimi problemami, a nasz nie.”
W kolejnym zdaniu pada stwierdzenie, że piszący nie wie i nie będzie się starał wnikać, ale się wypowie. To trochę karkołomne zadanie wypowiadać się na temat, którego się nie zna i w dodatku nie zamierza się z nim zapoznawać. Tu oczywiście cytat: „Ktoś tam wygrał przetarg na to w naszej gminie… Nie wiem kto, nie wnikam…”.
W kolejnym zdaniu padają już oskarżenia w stosunku do urzędników o niedopełnienie obowiązków. Tu oczywiście cytat: „Na pewno w gminie jest jakiś pracownik, żeby to kontrolował i nie spełnia swoich obowiązków, żeby to sprawdzić…”. Nie żeby się zaraz czepiać, ale stawianie publicznie zarzutów urzędnikowi, że nie wypełnia swoich obowiązków bez dowodów zaistnienia takiej sytuacji, jest – o ile nam wiadomo – karalne. Pomówienie kogoś bez podstaw to artykuł 212 kodeksu karnego.
Kolejny cytat jasno wskazuje, że pan Rolka oskarża firmę, która wygrała przetarg, o niewywiązywanie się z zawartej umowy, tu oczywiście cytat: „Mówicie o innych gminach… Trafiła się rzetelna firma i jest git… Są firmy, co wygrały przetarg i do nich się czepiać…”. Po pierwsze sformułowanie, że „trafiła się rzetelna firma”, sugeruje, że urzędnicy w gminie Małdyty wybierają wykonawców usług na chybił trafił, czyli kolejny raz nie dopełniają obowiązków. Po drugie określenie rzetelna firma w tym zdaniu mówi że ta która u nas wykonuje usługi jest nierzetelna, to kolejne pomówienie. Po trzecie gmina nie upublicznia nigdzie informacji ani o tym, z kim zawarła umowę, ani też na jakich warunkach. Trudno więc wymagać, aby mieszkańcy wymagali czegoś od kogoś, bo nie wiedzą, co jest w zakresie zawartej umowy, a co najgorsze – nie są stroną umowy, co całkowicie wyklucza możliwość kontroli jej realizacji. No, ale jak to pan Rolka napisał: „Nie wiem kto, nie wnikam…”. Może jednak lepiej byłoby wnikać? Pytanie retoryczne – nie oczekujemy odpowiedzi.
Na zakończenie pan Rolka wygłasza swój – jak by go nazwać – „manifest styczniowy”, zapisany wielkimi literami, najwyraźniej po to, by nadać mu rangę niepodważalnej prawdy objawionej. Cytujemy: „A MI TAM NIE PRZESZKADZA JEŹDZIĆ OSTROŻNIE I TYLE… JEST ZIMA, TO MUSI BYĆ ZIMNO, TO JEST ODWIECZNE PRAWO NATURY… W KOŃCU ZIMA OD KILKU LAT I TRAGIĘ MACIE…”. Trudno nie odnieść wrażenia, że odkrycie, iż zimą bywa zimno, ma w tym komentarzu zastąpić rzeczową dyskusję o stanie dróg w gminie Małdyty. Apel o ostrożną jazdę pozostaje natomiast truizmem – oczywistym i obowiązującym przez cały rok – który nie zwalnia nikogo z odpowiedzialności za jakość wykonywanych zadań. Sprowadzanie problemu złego stanu dróg do „praw natury” nie jest argumentem, lecz wygodnym sposobem jego unieważnienia.
Już całkiem na koniec jako podsumowanie tez o tym, że jest zima musi być ślisko i trzeba wolniej jeździć. Wszystko dobrze jeżeli się ktoś spóźni do pracy. Nie żeby dramatyzować i uderzać w najwyższe tony ale….. Problem się pojawi gdy spóźni się karetka do chorego i ktoś umrze. Wtedy niech ktoś powie rodzinie, że takie są prawa natury.
Teraz o nas, bo jest wprost o opozycji. W tym miejscu oczywiście cytat: „Ta opozycja jest tylko od tego, żeby oczerniać wójta i nic więcej….”. Ten zarzut jest o tyle dziwny, że skoro ktoś uznaje nas za opozycję, to nie może nam czynić zarzutu z tego, że zajmujemy się krytyką działania – w tym miejscu bardzo ważna uwaga – „wójta”, a nie pana Marcina Krajewskiego. Dlaczego to ważne? Bo wójt to organ władzy lokalnej, nie osoba fizyczna. Nie zajmujemy się prywatnym życiem pana Marcina Krajewskiego. Jako „opozycja” sprawujemy wyłącznie obywatelską kontrolę nad organem samorządowym, którym jest wójt. Gdyby pan Rolka zamiast formułować emocjonalne oceny spróbował wniknąć w istotę sprawy, wiedziałby, że:
„Opozycja to ludzie, którzy nie sprawują władzy w państwie, gminie lub organie przedstawicielskim, których konstytucyjną i obywatelską rolą jest patrzenie rządzącym na ręce i krytykowanie ich działań.”
Bardzo nam przykro, ale tak działa państwo demokratyczne. Dzięki temu, że ktoś patrzy na ręce zarządzającym w naszym imieniu powierzonymi instytucjami samorządowymi, tak zwana „władza”, bo tak naprawdę są to nasi wybrańcy – nie władza – którzy są depozytariuszami władzy należącej do narodu polskiego, nie mogą robić tego, co by chcieli, gdyby takiej kontroli nie było.
Co do „oczerniania” – tu definicja:
„Oczernianie to działanie polegające na celowym przedstawianiu kogoś w złym świetle poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych, przekłamanych informacji, aby podważyć czyjąś reputację, wiarygodność lub dobre imię.”
My nigdy nie „oczernialiśmy” pana wójta. Trzeba pamiętać, że wójt to organ, który nie ma osobowości, czyli nie jest osobą prywatną, którą można by wówczas jako człowieka zniesławić, popsuć reputację lub naruszyć dobre imię. Poza tym we wszystkich publikacjach odnoszących się do działalności wójta gminy Małdyty posługujemy się dokumentami, na podstawie których stawiamy pytania i zawsze wyciąganie wniosków pozostawiamy czytającym. Nota bene ( łacińskie przy okazji), stawianie nam takiego zarzutu może być właśnie odebrane jako oczernianie, które ma za zadanie zdyskredytowanie nas w oczach nie tylko społeczności gminy Małdyty, ale także w szerszej przestrzeni publicznej.
Na koniec najbardziej zapewne zaskakujące dla pana Rolki wnioski wynikające z tych kilku – wydawać by się mogło – prostych zdań w jego komentarzu, które w założeniu miały bronić pana wójta. Dotychczas pisaliśmy o bezpośrednich zarzutach pojawiających się w komentarzu.
Pan Rolka pośrednio postawił zarzuty panu Wójtowi Marcinowi Krajewskiemu. Jakie to zarzuty? No cóż, można by powiedzieć, że dosyć zasadnicze. Tym razem to my wystąpimy w roli obrońców pana wójta, bo uważamy, że nawet zarzut pośredniej odpowiedzialności wobec pana wójta powinien być oparty o konkretną wiedzę i dowody. Nie może opierać się na domysłach – powinien wynikać wyłącznie z konkretnych faktów i udokumentowanych dowodów. Pan wójt zapewne się z nami zgodzi, że zarzucanie nawet w sposób pośredni człowiekowi pełniącemu urząd niedopełnienia obowiązków powinno być co najmniej napiętnowane tak, aby opinia społeczna wiedziała, że „kłamać niestety nie wolno”.
O ile nas pamięć nie myli, to wójt w każdym urzędzie gminy występuje w roli pracodawcy w stosunku do pracowników, czyli urzędników gminnych. Jesteśmy też przekonani, że dobrze pamiętamy, że jedynym organem upoważnionym do zawierania umów przez gminę Małdyty jest pan wójt, nawet jeżeli sceduje to prawo na kogoś innego – na pieczątce widnieje dopisek: „z upoważnienia wójta”. Czyli tak czy tak to wójt ponosi odpowiedzialność.
Co z tego wynika w kontekście komentarza pana Rolki? Otóż z ustawy o samorządzie terytorialnym wynika jasno, że wszelka odpowiedzialność za podpisywanie umów i egzekwowanie właściwego wykonywania obowiązków przez urzędników spoczywa w rękach pana wójta. Pan wójt doskonale wie jakegzekwować swoje prawa pracodawcy w stosunku do pracowników np. zlecając zewnętrzny audyt w celu oceny pracy pracowników.
Jaki z tego wniosek? Wniosek jest prosty i – trzeba przyznać – nieco kuriozalny. Otóż taki, że pan Rolka, obarczając odpowiedzialnością za brak kontroli wykonywania umów przez urzędników gminy i zarzucając im „niespełnianie obowiązków”, automatycznie przerzuca odpowiedzialność na pana wójta, sugerując, że nie dopełnił obowiązków nadzoru nad swoimi pracownikami.
Dalej jest jeszcze gorzej. Bo jeżeli cytujemy: „trafiła się rzetelna firma i jest git”. Oznacza ni mniej, ni więcej, że pan wójt zawiera umowy na wykonanie usług z przypadkowymi i niesprawdzonymi firmami, które po prostu się „trafiły”. Nigdy, podkreślamy – nigdy nie przyszłoby nam do głowy, aby pomyśleć, że pan wójt nie wie, z kim podpisuje umowę i na jakich warunkach. Po prostu w to nie wierzymy i uważamy, że jest to niemożliwe.
Gdybyśmy pociągnęli wątek umów dalej i zaczęli poważnie zastanawiać się nad tym, z jakiego powodu firmy mogą nie być należycie kontrolowane przy realizacji zleceń wnioski mogły by prowadzić do tak ciężkich zarzutów, że nie można było by ich już traktować jako zwykłej pisaniny w komentarzu. Wiemy że w takich sytuacjach pan wójt bywa bardzo jednoznaczny w reakcjach na takie insynuacje. Z tego powodu w tym miejscu kończymy spekulacje na ten temat bo nie mamy żadnych dowodów na istnienie takich rzeczy. W przeciwieństwie do Pana Rolki zdajemy sobie sprawę że nie wolno pomawiać ludzi i organów samorządowych bez posiadania dowodów. Takie luźne podejście pana Rolki do stawiania przytoczonych przez nas tez z jego komentarza może prowadzić do – i to nie „na niby”, odpowiedzialności karnej.
Czytając komentarze dotyczące tematyki utrzymania zimowego dróg, nie trudno zauważyć, że broniąc pana wójta, używają tych samych argumentów. Czy to przypadek lub zbieg okoliczności, czy jest to kontrolowany przekaz dnia podobny do tego, który dostają posłowie od partyjnych rzeczników, aby panować nad jednolitym medialnym przekazem? W każdym pojawia się ten sam schemat: oczernianie; jak jest zima to musi być ślisko; wszędzie jest tak samo, a może gorzej. Po pierwsze dlaczego mamy się usprawiedliwiać tym, że gdzieś jest gorzej, a nie próbować robić tak żeby u nas było lepiej. Pisanie, że taki mamy klimat i trzeba się z tym pogodzić przypomina myślenie „Bóg dał, Bóg zabrał.” Jeżeli tak to dlaczego poza drogami, nie godzimy się z wolą boską tylko idziemy do lekarza i się leczymy. Jeżeli psuje się nam wzrok to robimy sobie okulary, żeby jednak lepiej widzieć, a ze stanem dróg musimy się pogodzić. Oczernianie też jest słówkiem kluczem do zdejmowania odpowiedzialności. Jeszcze raz to powtórzymy. Pisanie, że drogi są śliskie nie jest oczernianiem wójta, tylko stanowią prawnie zagwarantowaną część kontroli obywatelskiej nad działalnością organu odpowiedzialnego za gminę.
Już tak całkiem na zakończenie musimy stwierdzić, że dobrze jest wiedzieć, co się tak naprawdę pisze. Posługiwanie się wieloma pojedynczymi zdaniami rozdzielonymi wielokropkami bez zastanowienia może niestety zaprowadzić na manowce i ściągnąć na piszącego nieoczekiwane konsekwencje. Mamy też wielką prośbę, aby nie pisać pod naszym postem komentarzy o przemądrzałości czy wydumanych elaboratach. Naprawdę umiejętność czytania i pisania ze zrozumieniem zawartych w tekście myśli nie jest niczym nadzwyczajnym i większość nabywa ją na poziomie szkoły podstawowej.
